Merwin William Stanley- ma 86 lat i duszę hipisa

William Stanley Merwin – /ur.30.09.1927r w N. Yorku /amerykański poeta, dramaturg oraz tłumacz poezji prowansalskiej, francuskiej, katalońskiej, hiszpańskiej i portugalskiej na język angielski. W swojej twórczości literackiej podejmował głównie tematykę egzystencjalną. Wikipedia

Z wywiadu przeprowadzonego przez Remigiusza Grzelę dla „Zwierciadła”/ sierpień 2013r

Na pytanie skąd się bierze pomysł na wiersz, odpowiada, że nie ma pojęcia… ale za chwilę wspaniale opowiada o momencie wykluwania się wiersza.

„-Więc kiedy zaczyna się poezja?

-Ze słyszenia kilku słów. Na początku są dla wiersza zapałką, wiersz rozbłyska na moment. Potem znów się je słyszy, bo wracają. Poświęca się im uwagę, aż pewnego dnia nagle jedno słowo zaczyna rozmawiać z drugim i stopniowo wiersz zaczyna się kształtować.

-Co może zrobić poezja?

-Jeżeli wypływa właśnie z miłości do chwili, to już zrobiła. A sonety Szekspira? Czy na chwilę nas nie zmieniają? Poezja jest o tobie. Mówi ci o tobie samym. Rozpoznajesz sytuacje, uczucia. Coś budzi… Poezja wzięła się we mnie z melodii języka. Miałem 4 lata i nie wiedziałem, skąd się bierze ten język, ale wsłuchiwałem się jak mój ojciec- pastor czytał XVII- wieczne tłumaczenie Biblii. Moja matka czytała wiersze, kochałem dźwięki słów… Uwielbiałem pisać. Chciałem pisać bez końca, żeby zanurzyć się w dźwiękach, które mnie tak pociągały. Kontynuowałem. Pytano mnie kim będę, gdy dorosnę. Odpowiadałem, że albo będę Indianinem, który mieszka w lesie, albo poetą… W jakimś sensie zostałem jednym i drugim…”

Nauka martwego języka

Nie masz co powiedzieć. Najpierw
Naucz się słuchać. Ponieważ jest martwy,
Nie przyjdzie do ciebie sam, ani też ty
Sam go nie opanujesz. Dlatego
Naucz się być cicho, gdy jest przekazywany,
I choćbyś jeszcze nie rozumiał, zapamiętuj.
Co zapamiętasz, ocaleje.
By najdrobniejszą rzecz w pełni zrozumieć,
Musiałbyś zgłębić całą gramatykę, z fleksją
I systemem, z tą absolutną
Szczerością intencji, która go cechuje, bo jest martwy.
Możesz poznawać tylko część po części.
Co masz zapamiętać,
Już przed tobą ocaliła od szarzyzny śmierci
Czyjaś pamięć. Swoistym rysem języka,
Którego mowa umarła, jest ład,
Naruszony tylko tam, gdzie ktoś zapomniał.
Zobaczysz – ten ład pomoże ci pamiętać.
Co pamiętasz, staje się tobą samym.
Ucząc się, będziesz pielęgnować świadomość
Tego nadrzędnego ładu, teraz wolnego od pasji,
Które wnosił język; aż – szukając w sobie –
Może znajdziesz w końcu pasję, z której on sam się począł.
Usłyszysz i ład, i pasję w jego mowie i w sobie.
Co pamiętasz, ocala też ciebie. Pamiętać
Nie znaczy powtarzać, ale słyszeć coś, co nigdy
Nie umilkło. A więc od zmarłych, od ładu i od tego,
Co warto pamiętać o sobie uczysz się,
Jaką można usłyszeć pasję,
Gdy nie masz co powiedzieć.

przełożył Mieczysław Godyń

„-Co jest najważniejsze w życiu?

-Żyć. Po prostu…”

Mirabelka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *