Jeff Buckley- Upadły Anioł

Znalezione obrazy dla zapytania jeff buckley

Jeff Buckley– nieżyjący już niestety zagorzały posiadacz pięknego rockowego głosu, o imponującym rozrzucie. Urodził się 17.11.1966r w Anaheim /Kalifornia/.

Jeff, przez całe swe krótkie życie /31 lat/ poszukiwał akceptacji.  Uzyskał ją w końcu  w objęciach śmierci, jako topielec w Memphis, 29 maja 1997 roku.  Za życia wydano mu tylko jeden studyjny krążek „Grace”/ Wdzięczność, który docenili koledzy po fachu: Jimmi Page zaliczył go do najlepszych albumów dekady, a Dawid Bowie zabrałby go ze sobą na bezludną wyspę. Magazyn Rolling Stone umieścił go na 22 miejscu setki najlepszych płyt lat 90-ych. Dla mnie- to jedno z najbardziej zaskakujących odkryć tego roku… a może w ogóle odkryć muzycznych!!! Przeszywających na wskroś duszę i ciało! Ta niespełna godzina, na wysłuchanie płyty Grace,  to prawdziwa emocjonalna uczta. Polecam ją tym, którzy pragną kontaktu ze swoimi uczuciami i potrzebami. Tym, którzy zapomnieli kim są, dokąd zmierzają i co tak naprawdę jest ważne w  życiu. Dla mnie są to chwile wyjątkowe, jak ciepły sierpniowy deszcz oczyszczające mój umysł.

Mirabelka

Jeff Buckley on St. Mark’s Place circa 1993

wspaniały album Grace, od którego wydania minęły  właśnie 22 lata… do posłuchania i poczytania:

http://www.magazyngitarzysta.pl/muzyka/recenzje/4494-jeff-buckley-grace.html

„Grace”

There’s the moon asking to stay
Long enough for the clouds to fly me away
Well it’s my time coming, i’m not afraid to die
My fading voice sings of love,
But she cries to the clicking of time
Of timeWait in the fire…And she weeps on my arm
Walking to the bright lights in sorrow
Oh drink a bit of wine we both might go tomorrow
Oh my love
And the rain is falling and i believe
My time has come
It reminds me of the pain
I might leave
Leave behindWait in the fire…And I feel them drown my name
So easy to know and forget with this kiss
I’m not afraid to go but it goes so slow


A oto próbka talentu ojca Jeffa- Tima Buckleya, który również zmarł w tragicznych okolicznościach, w wyniku zmieszania heroiny z alkoholem. Ponoć pijanemu, ktoś dostrzykał „działkę.” Jeff miał wtedy 8 lat i nie został zaproszony na pogrzeb. Ponoć ojca widział raz w życiu.

zachwycająca sesja akustyczna w KRWC’s Studio z 4. stycznia 1994r:


dłuższy dokument:

wypowiedź Jimi Page’a:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *