Smak

Dzisiaj przyczołgał się do mnie blues z zamierzchłej Serbii. Zespół Smak, połowa lat 70-ch, to se ne wrati. Tamte klimaty: szczere ciuchy i fryzury, odruchowe życie, autentyczne relacje… i czas, którego tyle było przed nami, że aż przytłaczał nas swymi możliwościami. Dzisiaj mogę co najwyżej obejrzeć stare filmy i zdjęcia. Czy wspominanie jest jedyną formą ocalenia od zapomnienia?

Zespół Smak odkurzam dziś z archiwów swej pamięci. Powoli, delikatnie, warstwa po warstwie… rozsmakowuję się, aby starczyło na dłużej. Upewniam się, że blues jest ponad wszelkimi podziałami i ma charakter uniwersalny!!! To pocieszające i utwierdzające mnie w przekonaniu, że żadna muzyka nie może istnieć tylko na wyłączność jakiejś nacji czy części świata.

Mirabelka

Black Bonzo

Takie nastroje, to ja rozumiem! Ulegam im bez zbytniej zachęty. Wystarczy parę dźwięków i mogę tak płynąć, dryfować, świat smakować… Zasłuchać, zapisać się, zapatrzeć… Uwielbiam ten stan, gdy czuję się U SIEBIE!

Mirabelka

Captain Crimson

Wiedziona nauczką przesilenia, spowodowanego złudną perfekcją, chęcią udoskonalenia każdego wpisu do granic niemożliwości, teraz będzie krócej i  konkretniej. Mam nadzieję, że bez szkody dla jakości. Będzie prościej i mniej recenzencko; uporządkowanie dat, nazwisk, stylów, etc. zostawiam osobom, które specjalizują się w tej dziedzinie. Jest parę świetnych blogów, gdzie znajdziecie analizę słuchanych muzyk pod kątem bardziej technicznym i że tak powiem chronologicznym. Będę Was do nich odsyłać.

Natomiast w tym miejscu będę zamieszczać bardziej własne przemyślenia na temat słuchanej muzyki. Potraktujcie moje wpisy jako inspirację do dalszych poszukiwań.

Właśnie odkryłam Captain Crimson, kolejny zespół ze Szwecji. Oooooh, yeeeeees!- zawył chór długowłosych pobratymców z kilofami ruszających na wdzięczne skałki. Zapraszam Was na wykopaliska, może znajdziecie coś dla siebie! Moją szczególną uwagę przyciąga utwór Money. Zaraz po nim, w Driffting przyjmijcie pozdrowienia od harmonijki. Ale koniecznie CAŁOŚĆ!

A miałam pisać o Black Bonzo… i znowu się nie udało…

Mirabelka

Three Seasons

Help! Zakochałam się w muzyce tworzonej przez Three Seasons na nowo!!! Mam wszystkie objawy uzależnienia  z przemożnym głodem i nienasyceniem! Jestem w ciągu słuchania wszystkiego, co nagrali TS! Nie mogę przestać, a taka przyjemna zima za oknem!

Trio powstało w 2009 roku w Szwecji. Oczywiście, że w Szwecji… mruknął chór za oknem…

Swoją drogą dawno mnie nie było na tych stronach. Gdzie gościłam? W objęciach codzienności, przepełnionej pracą zawodową, a właściwie jej skutkami. Zmęczenie rzucało mnie w sen, który jest dla mnie panaceum na wszystko. Nawet nie miałam siły pisać Dziennika W Uśpieniu… Ale teraz się obudziłam! Present! Nie wiem na jak długo, ale wróciłam.

Hello, is anybody out there?

mój wcześniejszy post about:

http://no-comments.pl/uncategorized/three-seasons/

Mirabelka

Buddy Guy- forever!


To on, pod koniec lat 50-ch wymyślił sprzężenie zwrotne, ale właściciel wytwórni Chess nie pozwolił na jego rozpowszechnianie, z powodu zbyt dużego „hałasu”… /dopiero przy Cream doceniono i rozpowszechniono je/. Tak bywa często z pionierskimi wynalazkami. Przerastają swoją epokę.

Słucham Buddy Guya, na żywo, zaledwie sprzed paru miesięcy. Wciąż w doskonałej formie, w nieśmiertelnych spodniach- ogrodniczkach i koszuli w grochy. Damn, skończył przecież 81 lat! Wciąż świetny technicznie, uśmiechnięty i w autentycznym kontakcie z publicznością. Kapitalny koncert, w sam raz do rodzinnego świątecznego oglądania… Należy podkreślić, że to na nim wzorowali się: Hendrix, Clapton, Beck, Richards, S.R. Vaughan… A wszystko zaczęło się na małej farmie w Luizjanie, gdzie wychowywał się pośród licznego rodzeństwa, bez energii elektrycznej… Miał świetnych rodziców, którzy wyczuli jego talent i wspierali go na miarę swych możliwości. Kupili mu bilet w jedną stronę, by szukał szczęścia w mecce bluesa, Chicago. Miał 21 lat i kręcił się z gitarą pod znanym klubem 708. Był głodny i zdesperowany, by wracać do domu, gdy zauważył go Otis Rush i poczęstował kanapką z salami. Zaraz potem, Mudy Waters usłyszawszy próbkę jego umiejętności, wpadł w zachwyt: „jak to możliwe, żeby ktoś, kto gra jak ty chodził głodny?”. Potem już poszło. 24.12.2017- niedziela, fragmn. dziennika W Uśpieniu

Gdy słyszę: Budy Guy, to mi się wyświetla: wirtuoz, mistrz budowania napięcia jak w dobrym thillerze, z żywym kontaktem ze słuchaczami,  inteligentna improwizacja, radość z grania, lekkość, przyjemność, frajda, nieokiełznany sposób grania, wymykający się wszelkim klasyfikacjom, prawdziwy przyjaciel i oprowadzacz po bluesie, żywa legenda…

Mirabelka

ostatni album sprzed 2 lat

wartościowy artykuł:

http://muzyka.onet.pl/rock/ostatni-z-ojcow-buddy-guy-konczy-80-lat/tzw5ml

Jeff Healey

Znalezione obrazy dla zapytania jeff healey

Jeff Healey– odkryłam go całkiem niedawno, aż wstyd przyznać. Umieściłam w „szkicach”, w nadziei, aż przyjdzie natchnienie i odpowiedni czas. Ale przecież nie ma na co czekać, bo nie znikną codzienne obowiązki, a i nowej muzyki tyle do przesłuchania. Nie mówiąc o „starej”! Ten kanadyjski muzyk zaskakuje mnie swą determinacją w życiu  i zaraża radością z grania i przeżywania muzyki. Co ciekawe, na gitarze zaczął wymiatać już jako trzylatek. Grał w charakterystyczny sposób, najczęściej w pozycji siedzącej, trzymając instrument płasko na kolanach. Całe życie zmagał się nowotworem. Najpierw zaatakował mu oczy, przez co stracił wzrok, a pod koniec życia w 2008 roku płuca. Świetne to granie, zarówno pod względem technicznym, jak i emocjonalnym.

Mirabelka

.

History

Jarekus Singleton

Dzisiejsze poszukiwania czegoś, co by mnie ożywiło i nastroiło pozytywnie, doprowadziły mnie nad meandry Misipisi, gdzie koncertuje Jarekus Singleton. Na początku targały mną sprzeczne uczucia. Wizerunek Jarekusa z gitarką – atrapą /?/ jakby wyciętą z kartonu, nie wyglądał poważnie. Przywołał w pamięci lekcje plastyki w podstawówce, gdzie wycinaliśmy szablony pod witraże z bibułki… No ale to tylko pierwsze wrażenie. Gdy zaczęłam słuchać i słyszeć, co ma do przekazania muzyk, doceniłam jego młodzieńczy /rocznik ’84/ zapał i kunszt. Posłuchajcie tylko i sami oceńcie, ale szczerze.

Jarekus zaczął grać na gitarze basowej w wieku dziewięciu lat, ale był czas, że wolał koszykówkę. Niestety, a właściwie jak się okazało stety, kontuzja kostki wykluczyła go z poważnego myślenia o karierze sportowej. Dzięki temu mógł skierować swą energię twórczą na doskonalenie umiejętności muzycznych.

Mirabelka

Steve Winwood – Błękitnooka Dusza

Znalezione obrazy dla zapytania steve winwood S.W. w hotelu w Amsterdamie, lata 70-te, foto: Barry Schultz

 
Fascynuje mnie Steve Winwood nie od dziś. Ten artysta o niebieskookiej duszy  jest obecny na rockowej scenie od ponad pół wieku! Pociąg do muzyki odziedziczył po ojcu, który grał na klarnecie i saksofonie.  Nic dziwnego, że mając 4 lata już wymiatał na fortepianie, a jako nastolatek, w rodzimym Birmingham wspierał występujących tam bluesmanów: J.L. Hookera, B. Diddleya, H. Wolfa czy M. Watersa, ucząc się od najlepszych. Współtworzył zespoły takie jak: Spencer Davis Group, Traffic, Blind Faith,  które stały się legendą. Czy trzeba czegoś więcej? Z kim on nie grał? Że z Claptonem, Pettym, Lynnem, BB Kingiem, Harrisonem, Gilmourem, Faithfull, Capaldim… długo by wymieniać, ale czy ktoś pamięta, że udzielał się na organach Hammonda w Voodoo Chile na płycie  Electric Ladyland,  oraz w  chórkach w The Cry of Love, na pośmiertnym albumie Hendrixa?
Dla mnie Winwood to przykład artysty kompletnego, spełnionego, no comments. 18 maja przyszłego roku stuknie mu 70-tka i wciąż jest obecny muzycznie na przyzwoitym poziomie. Słuchajmy więc, uczmy się, inspirujmy i cieszmy tą muzyką!!!
nagranie z lipca tego roku, może nie najlepsze technicznie, ale potwierdzające wciąż przynależność Steviego do blue-eyed soul

poniżej świetny, naprawdę warty obejrzenia film BBC

https://youtu.be/jaJOGwMMWq4

Kapitalna płyta, tutaj na dodatek w wersji deluxe, ze świetnymi wersjami koncertowymi! Doskonałe: Every Mothers Son, dokumentujące talent saksofonowy nieodżałowanego  Chrisa Wooda.

Mirabelka

Rare Pink Floyd/ Wcześni Flojdzi

Lubicie  Pink Floydów i ciekawostki z nimi związane? Fascynują Was czasy swingującego Londynu? Oto dokument brytyjskiej telewizji, oddający klimat tamtego szalonego, twórczego okresu. Floydzi u bram świtu, dopiero wdrażający się w improwizację i przeczuwający własny geniusz Syd Barrett. Oni jeszcze wtedy wszyscy żyli: Mason, Barrett, Wright… /z czterech obecnych wówczas muzyków ostał się „do sich por”  tylko Waters…/ Żył też Hendrix, Janis, nawet bracia Allman!  Lennon z aprobującym uśmiechem odwraca się do nas w pozłacanym mundurku Sierżanta Pieprza ok. 24 minuty. Miga pomiędzy Piękna Marianna, tak zmysłowo uwieczniona w songach Cohena.  To było centrum lat 60-ch, gdy jakże charakterystycznie wykluwała się z gryfów gitar odlotowa psychodelia. Jeszcze się nie zaćpali, nie zapili i nie pozabijali. Z dzisiejszej perspektywy, jakże wyraźnie to słyszę; te prapoczątki progresji, którą tylu po nich podchwyciło i wciąż rzeźbi, tworzy i ulepsza! Cudowna, życiodajna, muzodajna inspiracjo trwaj!!! Polecam z całego rockowego serca dla szperaczy, poszukiwaczy i koneserów!

Mirabelka

Voo Voo z Alim i Farganą Qasimow

Porusza mnie mugam. To tradycyjna, o charakterze sakralnym, muzyka azerbejdżańska. Jej skomplikowana struktura opiera się na improwizacji, co szczególnie zyskuje w moich oczach, a raczej uszach. Formy, w ramach których wokaliści mogą się poruszać, oraz sposoby wykonywania pieśni przekazywane są przez mistrzów. Fargana miała to szczęście, że mieszkała z mistrzem pod jednym dachem. Alim Asimov jest jej ojcem.

” Mugam przyszedł na świat wraz z powietrzem, wodą, ogniem i ludzkością, to duchowy pokarm ludzkości – tłumaczy Alim Qasimow – Jest jak filtr, który oczyszcza duszę, wymywa grzechy i złe myśli z naszego umysłu. Aby śpiewać mugam, trzeba w środku płonąć, poświęcić się”.

Od kilku tygodni wracam do swoich korzeni, jakimi są np. VOO VOO. Ten ważny dla mnie zespół , w ostatnich latach jakby nieco odsuwany na meandry świadomości,  dziś znów wraca do centrum uwagi. O czym to świadczy? Jaki to znak? Będę się temu przyglądać i słuchać, słuchać, słuchać… Nazbierało się tego sporo przez te… ponad 30 lat.

Poniżej, ciekawostka: głos Jeffa Buckleya spotkał się z głosem Alego Asimowa, czyli zachód nawiązał dialog ze wschodem. Jak to brzmi, posłuchajcie. Może jakość pozostawia wiele do życzenia, ale ważny to dokument ze względów historycznych.

Mirabelka

 

† Tom Petty

Tom Petty, /1950-2017/, pośród znamienitych przyjaciół, do których dołączył 2 października. Przez wiele lat wraz ze swymi kompanami z Heartbreakers łamał nasze serca, teraz jego zostało złamane po raz ostatni.

Powyższa wersja przejmującego hitu Harrisona zaskoczyła mnie swą doskonałością. Jest tutaj wszystko, co powinno być, na dodatek na najwyższym poziomie: rząd łkających gitar, z powalającą solówką Stevie Winwooda, słoneczne wokale Jeffa Lynna i Toma Petty, wzruszające zaangażowanie w pracę Dhaniego /syna Harrisona/… oraz bonus na zakończenie w postaci  rasowego, męskiego rocka w wykonaniu Prince’a!

Mirabelka

J.D. Simo

J. D. Simo– to muzyk, który bez kompleksów rozwija dialog z Hendrixem, braćmi Allman, Santaną, Mudy Watersem, Elmorem Jamesem, czy Morrisonem.

„Pewien czas temu odkryłam człowieka żyjącego muzyką, którą potrafi wspaniale dzielić się z innymi. Przynajmniej ze mną. To J.D. Simo, 32 letni gitarzysta. Dorastał w Chicago, ale w 2010 roku zakotwiczył w Nashville. Pierwszą gitarę zbałamucił w wieku 5 lat. Od tego czasu zarabia na tym, co kocha, grając mnóstwo koncertów i nagrywając płyty. Właśnie ukazał się jego ósmy album. Ale ja, póki co, zachwycam się poprzednim, sprzed 2 lat: Let Love Show The Way. Simo gra na nim tak, jakby terminował w zaświatach u Hendrixa. Jakby wychowywał się na zapleczu wielkich koncertów przełomu lat 60/70. Jego umiejętności i klimat jaki tworzy, dają poważne podstawy, by sądzić, że Doorsi podrzucali go sobie na przemian z Zepelinami, a wakacje spędzał w Delcie Missisipi. Już pierwsze dźwięki na tej płycie sprawiają, że przenoszę się cztery dekady wstecz, gdzie tylko patrzeć, jak zza kulis wyłoni się Jim Morrison, skandując umęczonym głosem: back on trough to the other side! A za nim potargany Hendrix wyrwie gitarę Mudy Watersowi, przygrywającemu właśnie Got My Mojo Workin’. Tyle wspomnień i uczuć porusza we mnie ta muzyka…”

fragment z dziennika W uśpieniu.

Ciekawostką jest, że powyższy album powstał w legendarnym studio nagraniowym w Macon,  mieszczącym się blisko Ga’s Big House, domu zespołu The Allman Brothers. To nie wszystko. Simo zagrał na 6-strunowej gitarze, tej samej, którą wyczarował pierwsze dwa albumy Duane Allman oraz Clapton Layllę. Został tym samym niejako namaszczony przez mistrzów.

Mirabelka

recenzja najnowszego krążka dokonana przez Nieocenionego Bizona:

http://muzycznyzbawicielswiata.blogspot.com/2017/10/simo-rise-shine-2017.html#more

Utro

Utro– to kapelka założona w Rostowie przez Władysława Parshina (znanego również z Motoramy)  w 2010 roku.  Słucham ich debiutanckiej płyty i chłonę ten wyselekcjonowany rosyjski chłód. Zespół znany jest z minimalistycznego podejścia do muzyki, bez zbędnych ozdobników czy popisów. Brzmienie ma chropowate, z napadami paniki i  egzystencjalnego bezsensu. Te klimaty znam dobrze z Joy Division , New Order, D.A.F. Na  naszym rodzimym podwórku grało tak Madame, Made in Poland, czy Variete.  Jeszcze wczesna Republika.  Wczesna Siekiera. Jutro płynie na fali  wczorajszej cierpkiej cold wave,  zabarwionej punkiem.  Od 2015 roku wyrzucili gitary, zawierzając elektronice, co akurat mniej mi się podoba. Dlatego nie wyczekuję ich nowego albumu, który ma się ukazać niebawem. Wystarczy mi ten pierwszy. Ale Trzeci wysłucham z ciekawości.

Czasem wydaje mi się, jakby Parshin wzorował się na wokaliście zespołu Holy Toy i De Press. Posłuchajcie tylko utworu Słońce z 2015r. Czyż nie słychać w nim charakterystycznych „góralskich” zaśpiewów Dziubka?

Mirabelka

Wicked Heads

Wicked  Heads narodzili się w 2013 roku w Krakowie, choć brzmią jakby wychowali się na innym kontynencie. Stylowi, osadzeni  w country/ folk /bluesie, a zarazem splamieni alternatywą, pasują do miasteczka Twin Peaks. Wygrali kilka konkursów bluesowych, a teraz wyszła ich debiutancka płyta pt. Superheroes.

Świetnie to wszystko wymyślone i posklejane.

Dla mnie muzyka WH jest jak aromatyczna kawa Americana w małej kafejce na Chmielnej, która rozgrzewała mnie w pewne wrześniowe popołudnie, gdy czekałam na warsztaty NVC z Ewą Rambalą. Było to w czasach, gdy nikt nie przeczuwał, że pojawi się tak odjechana polska muza!

Mirabelka