We Lost The Sea

Październik tego roku nierozerwalnie będzie mi się kojarzył z chwilami kontrolowanej samotności, niezbędnej do opłakiwania cudownych dźwięków po straconym morzu. Kolejne odsłuchy nowej płyty Triumph & Disaster australijskiej grupy We Lost the Sea weszły mi w nawyk. Jakie błogie uzależnienie! Ta muzyka aż kipi od emocji i ja to chwytam od razu. Mogę przy niej robić swoje rzeczy: pisać i obrabiać zdjęcia. Ale mogę też zamknąć oczy i pozwolić snuć muzycznym opowieściom. W sam raz jak na niedzielny, niespieszny poranek.  Ale też gęsty środowy wieczór. Dziś wiem jedno: Triumph & Disaster przeniknęła doszczętnie mój październik, pełen melancholii i rozważań o tragizmie istnienia ale też intrygujących blasków i cieni. Towarzyszy tropieniu sensu w tym p…. życiu. Rozświetla mroki.
Piękną emocjonalną recenzję popełnił Sebastian Chosiński któremu  bardzo dziękuję za inspirację.https://esensja.pl/muzyka/recenzje/tekst.html?id=28412

Karina Madeya

Intrygujące rzeczy wyszły w wyniku kolaboracji Rosji z Ameryką na gruncie progresji rockowej. Jest mocno i dziwnie, zaskakująco i przestrzennie… Warto posłuchać i zaznajomić się z fachową recenzją niedawno wydanej epki Ring and Linger, autorstwa Artura Chachlowskiego.

z wokalistką Ri Vinogradową:

https://mlwz.pl/recenzje/plyty/21799-karina-madeya-ri-vinogradova-ring-and-linger-ep

Moriah Woods

Jest taki rodzaj mroku, który rozświetla mi drogę. Jest taki rodzaj dźwięku, który przeprowadza  przez zwątpienie i bezsens. Dodaje otuchy.Tak jak w twórczości Moriah Woods. Właśnie wróciłam z koncertu, obrabiam zdjęcia i słucham Jej krystalicznego głosu, który tnie mnie w plasterki równiutko bez znieczulenia.  Znaczy się żyję… Podoba mi się ten stan. Szukam muzyki, która nakłania do życia, choć wiele w niej smutku i cierpienia. Jak by to było, gdybym nie miała ich z kim dzielić?  Wtedy mrok byłby z pewnością trudny do zniesienia.

Lubię patrzeć jak Moriah się rozwija. Ma coś do powiedzenia. I nie są to tylko zgrabnie składane wersy do melodii.

Warto spotkać się z Moriah na koncercie, aby doświadczyć przepływu emocji i przewietrzyć myśli. Przypomnieć sobie co jest tak naprawdę ważne w życiu.

Mirabelka

foto by Mirabelka, Puławy 10.11.2019r festiwal Wszystkie Strony Świata

 

 

Us+Them

To był impuls, który sprawił, ze zamówiłam bilety do Multikina na czwartek. Poczułam, że muszę zobaczyć ten film. Dzięki temu, intuicja wiodła nas przez zimny mrok i gigantyczny korek. Warto było zapaść się w wygodny fotel i pozwolić, aby muzyka stworzona przez geniuszy otulała zziębniętą duszę. Czułam się częścią tej historii. Wspomnienia współgrały z obrazami wyświetlanymi na ekranie, przenikając się nawzajem. Chłonęłam wszystko, co do jednej zmarszczki i dźwięku. Skąd oni to wszystko wiedzą? Jak to możliwe, że jeszcze ktoś tak ma… tak samo…

Mój wpis jest emocjonalny. Recenzji szukajcie gdzie indziej. Całkiem sporo ich.

Ps. Po miesiącu spostrzegłam, że wpis zawieszony jest w szkicach… Już naprawiam swoje zagapienie.

Mirabelka