Robert Plant- 2017

Jest już nowy Robert Plant! Płyta Carry Fire ukaże się dopiero w październiku, ale przecieki w sieci krążą od paru tygodni.  Zresztą, nowy-stary, cóż to za różnica! Co z tego, że 20. sierpnia stuknęło mu 69! Są tacy muzycy, którzy pomimo upływu lat i wynikających z tego, jakby tu powiedzieć… hmmm… przeobrażeń, nie schodzą poniżej pewnego poziomu i wciąż zaciekawiają moje ucho. Podobnie odbieram niedawną płytę Rogera Watersa  jest dla mnie jak znajome pukanie do drzwi. Może nie są to rzeczy porażająco odkrywcze, ale na przyzwoitym poziomie. Tak jak rozmowa z dawno nie widzianym przyjacielem, porusza we mnie znajome obszary z nową energią i nastawieniem. Chylę głowę za całokształt, za pozytywne przesłanie, że można się tak starzeć z muzyką na ustach, która dociera do naszych serc. W przypadku Mister Planta, czuję się z nim cały czas w kontakcie, bez communication breakdown!

link do artykułu w Rzeczpospolitej,  z 2014 roku, porządkujący kalendarium:

http://www.rp.pl/artykul/1137061-Byly-wokalista–Led-Zeppelin-Robert-Plant-wyda-8-wrzesnia-solowy-album.html#ap-4

Tak pisałam o Robercie Plancie półtora roku temu:

Robert Plant orientalnie

Mirabelka

 

Breslev Brothers

Breslev Brothers

Przyśnił mi się dzisiaj taki sen. Jest pełnia księżyca, a wokół życzliwi ludzie. Zjednoczeni w jakimś obrzędzie. Ciepła, spokojna noc. Przestrzeń wypełniają znajome, nieziemskie dźwięki, wymyślone dawno temu przez Pink Floyd. Historia jakby zatoczyła koło. Znalazłam się wewnątrz magicznego wydarzenia. Zobaczcie!

Mirabelka

Paul Butterfield

Znalezione obrazy dla zapytania paul butterfield

Pomimo, że obraz czarno-biały i szwankuje w wielu miejscach, a i dźwięk pozostawia wiele do życzenia, chłonę ten koncert wzruszona i szczęśliwa. Jakże jestem spragniona takiej muzyki! Prawdziwej i autentycznej, jaką może być tylko blues, w takim wymiarze. Zciuchrany, błąkający się po niebezpiecznych zaułkach Chicago blues. Sprawiający, że życie w Puławach staje się bardziej znośne. Oblepiony błotem, upstrzony muchami i drobnymi żyjątkami znad delty Misipisi /thank’s Tom Sawyer!/.  Zawracający Wisłę kijem. Raz wyjący w pysku wilka, a raz skamlący jak bezbronna owca, tak samo przeszywający duszę na wskroś.

Podobny obraz

obraz: Alfred Wierusz- Kowalski

Poniżej krótki filmik o sensie bluesa, wzajemnym przenikaniu się dusz, niepomnych na wiek metrykalny. W rolach głównych nestor bluesa Delty M. Son House i młody gniewny gitary- Mike Bloomfield. Obaj już od dawna nie żyją, nie żyje też Paul Butterfield /w maju minęła 30 rocznica jego śmierci, dacie wiarę?/, o którym z taką estymą wypowiada się M.B. Paul Butterfield lubił chadzać własnymi drogami. Zmarł w wieku niespełna 45 lat, wskutek przedawkowania heroiny. Ale spokojnie, nie był ćpunem. Z tego, co wyczytałam, cierpiał na silne dolegliwości bólowe z powodu choroby jelit. Przeszedł kilka operacji, niestety mało skutecznych. Heroina uśmierzyła jego ból nad wyraz skutecznie.
Mirabelka

Three Seasons

Znalezione obrazy dla zapytania three seasons band

Słucham drugiego albumu szwedzkiego zespołu Three Seasons, sprzed 5 lat i pozwalam tym jakże znajomym dźwiękom /mimo, że słyszę je po raz pierwszy/,  zbliżyć się do mnie naprawdę blisko. To niesamowite jak można ulec takiej pokusie! Trudno uwierzyć, że grupę tworzy tylko trzech muzyków. Sartez Faraj, wcześniej w składzie legendarnego Siena Root, barwą głosu przypomina mi  Roda Stewarda, ale takiego zamierzchłego, bo z czasów współpracy z  Beckiem i The Faces.  Band ma świetne brzmienie, mocno osadzone w starych dobrych klimatach z czasów eksplozji rocka przełomu 60/70. Ale tak naprawdę, nie ma to większego znaczenia, bo muzycy TS tworzą SWOJĄ muzę, której kapitalnie się słucha i pisze przy niej. Hawk!

Mirabelka