Anekdoten

Anekdoten: Chapters promotional picture

Anekdoten- to prog rockowa grupa ze Szwecji, działająca od 1991, będąca pod silną inspiracją King Crimson i melotronu. Któregoś niedawnego zimowego, ni to niezimowego wieczoru stali się dla mnie objawieniem, co mi tam, raz kozie śmierć!
Mirabelka

Tracer

Tracer– to trzech kamiennych zapaleńców z dalekiej Adelajdy w południowej Australii. Już od 2004 roku wyciskają swoje piętno na rockowej mapie świata. Właśnie rozpoczęli tournee po Europie. Wczoraj grali w Poznaniu, a dzisiaj o 18-ej koncert w warszawskiej Hydrozagadce, na który wygrałam wejściówkę, ale nie mogę pójść, więc wysyłam kumpla! Potem Praga, Wiedeń, kluby niemieckie i angielskie, zapowiada się smakowicie! Panowie świetnie się prezentują na scenie, kipią energią i widać, że naprawdę dają z siebie wszystko. Kapitalnie brzmią też ich studyjne nagrania. Są to dopracowane utwory, mocno osadzone w klasycznym rockowym klimacie, podparte dokonaniami Led Zeppelin, Black Sabbath, Rush, czy Wisbone Ash. Instrumenty genialnie montują się z wokalem, czegóż chcieć więcej? Tak to słyszę, a chce mi się słuchać więcej…

Mirabelka
W pierwszej kolejności przedostatni album z 2013 roku „El Pistolero” / w sumie grupa ma ich w dorobku 5/. Bardzo mi z nim po drodze w tę pochmurną, przeszywającą chłodem niedzielę!!!

Tracklist

El Pistolero (Suite Del Desperado Part I) 3:24
Lady Killer 3:51
Dirty Little Secret 3:05
Dead Garden 5:20
Ballad Of A Pistolero (Suite Del Desperado Part II) 0:57
Santa Cecilia (Suite Del Desperado Part III) 3:26
Scream In Silence 5:32
Wolf In Cheap Clothes 3:50
Hangman 6:06
Music For Ya 2:56
Theres A Man 5:12
Until The War Is Won (Suite Del Desperado Part IV) 4:03
Now I Ride 4:34



Chelsea Wolfe

Chelsea Wolfe pochodzi z Sacramento w Kalifornii, ma 32 lata.  Stała mi się szczególnie bliska pewnego nieoczywistego wieczoru, gdy przeczytałam, że mamy wspólne inspiracje: literackie /Sylwia Plath i Marcel Proust/ oraz muzyczne /Włodzimierz Wysocki i Nick Cave/. Jej kompozycje przepełnione są smutkiem i melancholią; mają charakter pogłębionej refleksji nad światem. Tworzenie muzyki jest dla niej instynktowną reakcją na stan świata. Precyzyjnie tkane aranżacje z wykorzystaniem instrumentów smyczkowych i klawiszowych, oraz nieodłącznej gitary, dają przestrzeń do kontaktów ze swoimi cieniami. I choć nie jestem zwolenniczką doom, dark i wampiryzmu, to mogę przecież nad tym przeskoczyć w twórczości Chelsea Wolfe do tego, co jest w moim klimacie  i stylistyce. Wśród wielu zróżnicowanych utworów, zawartych na 8 longplayach, można wszak wybrać co się komu podoba. Czemu nie?

Mirabelka

Xiu Xiu

Xiu Xiu– to zespół założony w 2000 roku w San Jose /Kalifornia/. Zainteresowania muzyczne XX oscylują wokół art post punka z wyraźnymi wpływami psychodelii i zacięciem do eksperymentowania. Grupa wypuściła dotąd 10 albumów, w tym jeden studyjny. Czas na nową płytę, jako że minęły już 4 lata od ostatniej. Niech pokaże Xiu Xiu na co go stać. Jego interpretacja „Under Pleasure” Queen, wydobywa z tej piosenki jakieś nowe piękno, nie uważacie?
Mirabelka



Soap and Skin

Soap and Skin /1990/- to pseudonim  artystyczny Andzi Franciszki Plaschg z wioski Popendorf w Austrii, gdzie rodzice prowadzili gospodarstwo rolne /tata zmarł w 2008/.

Od szóstego roku życia szlifowała grę na fortepianie, parę lat potem na skrzypcach. Jako nastolatka zainteresowała się muzyką elektroniczną  i Sergiejem Rachmaninowem. Zasłuchiwała się psychodelicznym Xiu Xiu, Nico i Bjork.  Jej artystyczna dusza lubuje się w zamaszystych interpretacjach klawiszowych, z nutą eksperymentu i goryczką ciemności. Andzia- to nad wyraz zdolna artystka. Młody wiek nie przeszkodził jej nagrać już 5 albumów! Porażające są te interpretacje, pełne nieoczekiwanych zwrotów. Poza tym SAS ma świetne teledyski; naprawdę przykuwają uwagę.

Mirabelka



Rolling Stones- Exile on Main St.

„Exile on Main Street”– to dwunasty wydany w Wielkiej Brytanii album Rolling Stones, przez wielu krytyków uważany za the best of the best. Powstawał na „wygnaniu” we Francji, w słonecznym początku lat 70-ch. Nie chcę wiedzieć na ile w powstaniu tych utworów miały udział alkohol, tudzież inne używki.  To po prostu świetnie skomponowane, zagrane i zaśpiewane kawałki, w większości autorstwa duetu Jagger/ Richards. Wciąż aktualne, żywo poruszające, pomimo 45 lat, ludzie!!! Moje ulubione, to „Splądrowana dusza”, „Following the River”, „Sweet Virginia” z nieodżałowanym Boby Keysem na saksie i wiele, wiele innych…

Mnie nie starcza odwagi na więcej szaleństwa, więc chociaż zachwycę się nim u innych!

Dlaczego akurat teraz Stonesi i ta płyta? Bo niedawno na TVP Kulturze obejrzałam przeciekawy film sprzed pięciu lat Stephena Kijaka o tamtych czasach i przypomniałam sobie o najważniejszych rzeczach w moim życiu. Po prostu.

Mirabelka

The Twilight Sad


The Twilight Sad– to wieczne smutasy z Kilsyth w Szkocji…

… od 20013 roku atakujące nas ścianą dźwięków mających w swej strukturze tak dużą dawkę melancholii i refleksji, że mniej wprawni słuchacze mogą tego nie wytrzymać. Krytycy uknuli na twórczość TTS kategorię: post punk- revival. Dla mnie są dowodem na istnienie terapeutycznej roli sztuki.

Mirabelka

Skunk Anansie

Skunk Anansie trzyma formę od ponad 20 lat. Właśnie wystartowało z nową płytą „Anarchytectura”, zawierającą 11 premierowych utworów, o wystarczającym ładunku emocjonalnym, aby przyciągnąć moje ucho.

Najpierw jednak, dla przypomnienia z odległej przeszłości, zarąbisty duet Skin z inną odlotową rockmanką Bjork.
Mirabelka

 

Vinyl- i najbardziej wyczekiwane poniedziałki!

Już wiem,  że najbliższe poniedziałki będą mi upływać w rytmie zeszmaconego i krwistego rocka bez cenzury! A to za sprawą serialu „Vinyl”, który wypuściło HBO i chwała mu za to i cześć!  Za temat wzięli się znakomici Martin Scorsese i Terence Winter, a maczał w nim swe sticky fingers również Mick Jagger, będący dla mnie żywą legendą, jak nieśmiertelny Żyd – Tułacz… Pierwszy odcinek obejrzałam z  pewną nieśmiałością i już ostrzę sobie zęby na kolejne! Szczególną uwagę zwróciłam na emocje towarzyszące zjawisku muzyki oraz tworzącą się więź pomiędzy „dawcą” a „biorcą”, you know, what I mean. W moich obszarach zainteresowań, na pierwszy plan wybijają  się uczucia i przeżywanie MUZYKI. To, jak został  ten temat pokazany w Vinylu, zasługuje na najwyższe uznanie. Scena z pękającym murem na tle twarzy głównego bohatera, zmieniającej się pod wpływem silnych emocji zachwytu przechodzącego w euforię, aż do ekstazy,  podczas koncertu fikcyjnej kapeli Nasty Bits /hej, czyż to nie ukłon w stronę New York Dolls?/ z synkiem Jaggera na wokalu, na długo pozostanie w mej pamięci. Jak widzicie, musiało minąć dobrych parę dni, abym ochłonęła i napisała parę zdań.

Mirabelka

Poniżej inna recenzja:

http://splay.pl/2016/02/15/vinyl-hbo-recenzja

Pain of Salvation

Pain of Salvation– to szwedzki skład z pogranicza progresji, obszytej zdecydowanym metalem. Jego początki sięgają 1984 roku, kiedy to 11- letni Daniel Gildenlowe założył zespół Reality, przemianowany w 1991 na POS. Doliczyłam się 12 albumów w dyskografii zespołu, w tym trzech koncertowych.

Na pierwszy ogień biorę płytę BE, wydaną w 2004 roku, uważaną za jedną z najambitniejszych  w historii grupy. Przepojona jest ona filozoficznymi tekstami, sowicie okraszonymi  eksperymentami, w których rockmanom towarzyszy 9-osobowa orkiestra symfoniczna. Co ciekawe, artyści zdecydowali się  wpleść w materiał muzyczny wypowiedzi fanów, niektóre bardzo emocjonalne.

Mirabelka

Devastations

Devastations- to formacja z Melbourne, w dalekiej Australii. Od 2002 roku na polu muzycznym, z kręgu mruczanek poniżej pulsu, w klimatach Tinderstiks i Madrugady. Dewastacja w takim wymiarze, jest jak pozytywna dezintegracja Kazimierza Dąbrowskiego. Trio nagrało dotąd 4 długie płyty. Znajomość z tym składem zaczynam od wysłuchania ostatniej płyty, wydanej w 2010 roku. Jej atmosfera dzielnie mi towarzyszy w nieoczekiwanej dewastacji zimy przez uparte dziś słońce.

Mirabelka

Dead Can Dance


Dead Can Dance… i czegóż chcieć więcej? Ten australijsko- brytyjski duet działa na scenie od 1981 roku, z dwiema przerwami trwającymi w sumie 12 lat, co i tak daje ponad dwie dekady twórczej obecności. Lisa Garett i Brendon Perry stanowią nieprawdopodobne połączenie dwóch światów w jeden. Są niepodzieleni.

Yin yang.svgStanowią muzyczną pełnię pierwiastków męskiego i żeńskiego, yin i jang. Nie dość powiedzieć, że wciąż, po tylu latach, na samo przywołanie nazwy DCD, mocniej bije mi serce, a po rdzeniu kręgowym przepływają dreszcze. Jest to sprawdzony znak, że spotkały się uczucia z potrzebami.

Zaczęli w Melbourne, jednak w poszukiwaniu inspiracji do rozwoju wyruszyli w daleki świat, czyli do Londynu, gdzie pracowali na legendę wytwórni 4AD. Nagrali 11 dużych krążków, nie licząc kompilacji. Dość gadania, niech zabrzmi muzyka!
Dopisuję te słowa następnego dnia, tj. 08. lutego 2016r, gdy za oknem porywy wiatru dochodzą do 90km/h. Docierają one aż do tego koncertu z 2013 roku w Coachella… Wiatr tak pięknie rozwiewa włosy muzykom i targa suknią Lisy Garett…

Mirabelka

Poniższe zdjęcie studia zespołu, mieszczącego się w kościele w Quivvy pochodzi z oficjalnej stronki zespołu:  www.deadcandance.com/

Q1
interesujący wywiad oraz zdjęcia:
http://pitchfork.com/features/interviews/8903-dead-can-dance/


fantastyczny taniec w choreografii Piny, znakomitej tancerki:

Nerina Pallot


Nerina Palot – to brytyjska piosenkarka, autorka tekstów, producentka, twórczyni 5 longplayów, z których „Wściekłość i Wrzask” to najnowszy tytuł z 11 września 2015 roku.
Poniżej fragmenty w przedsmaku… Cała płyta jest znakomita. Szczerze polecam na zimowe przepowiednie. Ciekawa jestem, jak głos Neriny Pallot zainstaluje się w innej porze roku, niż zima…
Mirabelka

<

Janusz Muniak †

Smutna wiadomość dotarła do mnie przedwczoraj, na pasku TVN24, o śmierci saksofonisty Janusza Muniaka. Zasłynął z intuicyjnego sposobu grania. Współpracował z najlepszymi: Krzysztofem Komedą, Tomaszem Stańko, Andrzejem Trzaskowskim, JP Wróblewskim. Garnęli się do niego młodzi muzycy, z którymi porozumiewał się w lot. Zwróćcie uwagę na genialnego pianistę młodego pokolenia /31 lat/ Pawła Kaczmarczyka!

Muniak nagrał około 30 płyt. Ostatnią,  w 2012 roku w wersji analogowej, którą wydano w ubiegłym roku. To „Contemplation”.

Lubię słuchać Janusza Muniaka jak gra z tym swoim feelingiem i prostotą zarazem. Lubię w muzyce emocje i przepływ, a to mam zapewnione w tym przypadku.

Muzyk koncertował jeszcze w Sylwestra, w swoim klubie U Muniaka, przy ul. Floriańskiej w Krakowie. Od początku stycznia przebywał w szpitalu, w związku z rozległym zawałem serca. Niestety, nie wrócił już stamtąd do żywych… a może właśnie powrócił do swego prawdziwego domu?

Pogrzeb odbędzie się 5. lutego, o godz. 13.40 na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Mirabelka