Leonard Cohen i „Popular Problems”

Znalezione obrazy dla zapytania leonard cohenZnalezione obrazy dla zapytania leonard cohen

Posłuchaj jak nowocześnie podaje tekst staruszek Cohen  na swej nowej płycie! „Popular Problems” to jego prezent dla nas z okazji 80-ych urodzin! Cohen nie rozpieszcza nas ilością swych twórczych produkcji. To jego 13 studyjny  longplay. Najpierw chciałam wybrać swój ulubiony utwór. Może przepiękny „Prawie jak blues”, a może odjechany „Nevermind”? Tylko co z „Born in  chains”, gdzie  chórzystki ciągną melodię z takim zapamiętaniem a organy przywołują melancholię  z „The whiter shade of pale”?  W końcu dałam sobie spokój z wyborem ulubionego songu spośród  dziewięciu, bo podoba mi się wszystko na tej płycie. Nawet to, że jest taka spójna, przemyślana i dopracowana. Czytelnikom magazynu „Rolling Stone” też przypadła do gustu, bo umieścili ją wśród 10 najlepszych albumów roku.

Mirabelka

link od oficjalnej strony:

http://www.leonardcohen.com

Elle King

Znalezione obrazy dla zapytania elle kingZnalezione obrazy dla zapytania elle king
Elle King– to młoda /ur. 1989r/ amerykańska pieśniarka, która odwołuje się do starych dobrych korzeni bluesa, soulu, country. Jako wzorce muzyczne przywołuje AC/DC i Ottisa Reddinga, Claptona i Johny Casha. Jej głos przypomina sposób frazowania Janis Joplin, ale nie ma w nim tyle rozpaczy. Momentami słychać klimaty bliskie Adele i Amy Winehouse, ale Panna Król ma niewątpliwie pomysł na siebie i wie czego chce!  Ta dziewczyna ma szansę na rozwinięcie swej indywidualności. Dla mnie jej muzyka niesie ze sobą spontaniczną radość, młodzieńczą odwagę i coś bardzo, bardzo pozytywnego!
Właśnie /17. lutego/ ukazała się jej pierwsza płyta: „Love stuff”, którą uważam za bardzo udany debiut.

Posłuchajcie jak pięknie płynie przez czas i style muzyczne ta pszenno- buraczana /czy nie podobna do młodziutkiej naszej rodzimej Maryli Rodowicz?…/ dziewczyna z tatuażami…
Na sobotni poranek, do nieinwazyjnego przebudzenia po ciężkim tygodniu…
Mirabelka

Michał Łanuszka, jeszcze, jeszcze, jeszcze….

Posłuchajcie tego głębokiego głosu tkającego poetyckie opowieści wespół z gitarą klasyczną. Michał Łanuszka, lat 32, z wykształcenia aktor, od 7 lat dziennikarz muzyczny radia RMF Classic, czasem układa nuty w melodie do wierszy Gałczyńskiego, Nohavicy, Szekspira, a ostatnio Cohena. Więcej On sam na blogu:
http://lanuszka.pl/o-lanuszce/
Właśnie wyszła jego trzecia płyta z songami Leonarda Cohena. Tak było w styczniu tego roku, w studio Trójki im. Agnieszki Osieckiej:

http://www.polskieradio.pl/9/200/Artykul/1342742,Lanuszka-spiewa-Cohena

Przyznam, że ucieszyłam się z nowego powiewu treści, jaki nadał pieśniom Mister Cohena Michał Kuźmiński. Zbyt długo byłam przywiązana do tłumaczenia Macieja Zembatego, czas na zmianę. Zastanawia mnie, czemu tak łatwo zaakceptowałam to nowe… Może potrzebowałam zmiany w nastawieniu? Może zmęczyłam się zbyt długim klęczeniem na kolanach w nabożnym słuchaniu tych pieśni miłości i nienawiści? Przekaz Łanuszki odczarowuje ów patos, weryfikuje nasz odbiór i poprzez swoją energię przybliża do żywych emocji.

Poniżej utwór, który powinien zostać prawdziwym przebojem! Takich przebojów nam trzeba! Zadumanych, muśniętych przez muślin abstrakcją, podanych smakowicie, klasycznie i dowcipnie.

Mirabelka

The Legendary Pink Dots

The Legendary Pink Dots – to brytyjsko-holenderski band rockowy o zabarwieniu alternatywnej psychodelii, działający od 1980 roku. Początkowo ich zainteresowania kręciły się wokół industrial i new wave. Zaczynali od dokumentacji swych poczynań muzycznych na kasetach z ręcznie robionymi okładkami… W sumie nagrali 39 płyt studyjnych i 18 koncertowych! Szczególnie upodobali sobie formę winylową. Wielokrotnie zmieniali skład;  niezmienni są: tekściarz, kompozytor i wokalisto- klawiszowiec Edward Ka-Spel oraz na klawiszach Paul Knight /Silverman/.

W Polsce, gdzie dali kilkadziesiąt koncertów są wciąż uwielbiani i otoczeni swoistym kultem, do czego przyczynił się niezapomniany Tomasz Beksiński, tłumaczący ich teksty i grający na okrągło w swych nocnych audycjach.  Dopóki nie odebrał sobie życia.

Dzisiaj możemy ich słuchać z nową werwą, bogatsi o doświadczenia i czas… Długo broniłam się przed tą muzyką.  W czasach, gdy powstawała,  odrzucało mnie od niej w inne obszary, w których dostępnych było więcej barw. Myślę, że wtedy zadziałał instynkt samozachowawczy. W tamtym stanie ducha, gdy tworzyły się delikatne zręby mojej tożsamości, mogłam tego nie udźwignąć.  Tej rozpaczy i dekadencji, którą ze sobą niosła. Jest w niej taki rodzaj mroku, z którego nie ma szans wykluć się światło. Jakby wszystko się działo pod ziemią. Nawet teraz LPD mogę słuchać tylko czasami i w dawce homeopatycznej. Dwa utwory pod rząd, to jest maksimum, co mogę znieść bez szkody dla kondycji umysłowej. Dalej staje się ze mną coś złego. Ogarnia mnie niepokój, przechodzący w irytację, jakby dźwięki rozmontowywały mnie od środka. Jak mam tak, and you?

Mirabelka

Kolejna odsłona Ka- Spela to „The Tear Garden”

 

Madrugada

Madrugada-  /z j. hiszp. świt/- zespół spod znaku rocka alternatywnego, z Norwegii. Trzej ponurzy panowie skrzyknęli się w 1993roku i tworzyli razem, zmieniając skład, przez prawie 14lat, dopóki śmierć 31-letniego gitarzysty Roberta Burasa ich nie rozłączyła. Nagrali 6 longplayów. W ich muzycznych umysłach słychać wyraźne wpływy L. Cohena,  J. Casha, Nicka Cave’a czy The Doors, ale czy to Wam przeszkadza? Dla mnie Mandrugada brzmi na tyle interesująco, że chce się jej słuchać.

Ładnie napisana biografia znajduje się na lince poniżej:

http://www.muzykanordycka.com/norwegia/madrugada_bio.html

Mirabelka

Collage- na nowych skrzydłach

Pochodzą z Warszawy. Grają rock progresywny od 1984 roku; pierwszą płytę „Baśnie” wydali w 1990r. W sumie było ich 6 na przestrzeni sześciu lat /do 1996r/ oraz w 2004r DVD z koncertów ze Szczecina i Holandii. To prawda, w ich brzmieniu słychać fascynacje wczesnym Genesis, King Crimson czy Marillion, ale to tylko świadczy o dobrych wzorcach. Monumentalne, malowane zawrotną paletą barw rozbudowane aranżacje, pełen autentycznych emocji wokal / z nie kaleczącym uszu angielskim/, tworzą pozytywną przestrzeń do rozmyślań i refleksji nad kruchością życia. For me, and for you?
Byli nadworną kapelą Tomasza Beksińskiego, legendarnego dziennikarza radiowej „Trójki”… Beksa zdecydował się, po wielu próbach zabić na śmierć pod koniec ubiegłego wieku.

Oni zostali, podnieśli się, wstali i lecą na świeżo wyrośniętych skrzydłach.
Mirabelka

W 2013r reaktywowali swą działalność.

http://artrock.pl/zagrali/873/collage_od_zmierzchu_do_switu_wroclaw_07_11_2013.html

 

17. stycznia ruszyli w trasę koncertową z okazji 20-lecia płyty „Moonshine”, będącej kultową w swym gatunku.  O swym tu i teraz mówią w radiowej „Jedynce”:

http://www.polskieradio.pl/7/160/Artykul/1351484,Collage-nie-roznimy-sie-niczym-od-zespolu-ktorym-bylismy-20-lat-temu

 

The Residents

The Residents- to amerykańska awangardowa grupa muzyczna parająca się też video-artem.  The Residents  działają na scenie od 1969 roku, zatem prawie pół wieku! Nagrali ponad 60 longplayów, kilkanaście filmów krótkometrażowych, zjechali 6 tras koncertowych obejmujących cały świat, na których ich występy atakują wszystkie zmysły, będąc szalonym połączeniem sztuki wizualnej, muzyki i radości wspólnego tworzenia. Dla mnie, Residents są uosobieniem pozytywnej wartości sztuki. Co ciekawe, jak dotąd nie zdradzili swej prawdziwej tożsamości. Występują w maskach i odlotowych przebraniach.  Oprawę wywiadowo- promocyjną scedowali na osobną grupę ludzi pod szyldem: „The Cryptic Corporation”. Wieść światowa niesie, że są alter ego The Beatles. Inne plotki mówią, że mogą być muzykami psychodelicznej grupy Cromagnon. Pełno jest ich nagrań dostępnych w sieci, które warto pooglądać.

Mirabelka