Krystyna Prońko- Jeśli robię to, co lubię

Krystyna Prońko – Modlitwa o miłość prawdziwą – YouTube

– „Czym śpiewanie jest dla ciebie teraz? Nadal adrenaliną?

– Adrenaliną na pewno. Gdyby jej nie było, to już bym nie śpiewała, choć wiem też, że  jej zbyt duża ilość zatruwa. Człowiek pada potem na nos i nie wie co ze sobą zrobić. Śpiewanie to też pasja, nawet jeśli po drodze trafia ci się wyczerpująca podróż, to i tak później muzyka wszystko rekompensuje… Nie czuję, żeby było mi źle, żebym miała jakieś żale do świata. Wręcz przeciwnie- dostaję więcej, niż jestem w stanie przerobić. Nie prosiłam nikogo o pracę, no może spytałam kilka razy w życiu, ponieważ na ogół propozycje przychodziły do mnie same i tak jest do tej pory…”

z wywiadu z Krystyną Prońko /Zwierciadło II/13/

Mirabelka

Mirosław Baka- jest przez chwilę kimś innym niż jest

Mirosław Baka – Już jest za późno – YouTube

Z wywiadu /Zwierciadło 2/13/ z Mirosławem Baką, aktorem grającym u Kieślowskiego, Wajdy, Pasikowskiego, ostatnio w „Sępie”; od prawie 30 lat mężem tej samej żony- Joanny/też aktorki/.

„… Może to prawda, że aktorzy to takie duże dzieci, które spełniają,  swoje marzenia, które wciąż się bawią, przebierają za kogoś innego i w dodatku mogą to robić profesjonalnie /dla mnie  bezkarnie…/

„… Z biegiem lat człowiek zaczyna nabierać do tego co robi , zdrowego dystansu, zaczyna sobie uświadamiać, że wiwisekcji można dokonywać w miarę higienicznie. No bo gdyby tak chcieć wchodzić w każdą rolę głęboko, aż do bólu, a potem nosić w sobie wciąż te wszystkie nieszczęścia, szalone rozterki , to człowiek by w końcu zwariował. Ja przynajmniej uświadomiłem sobie po kilku ciężkich rolach, że jestem tak rozbity psychicznie, że gdyby ktoś mnie pchnął, tobym się rozleciał jak domek z klocków, niepodociskanych dostatecznie mocno.

– Te doświadczenia mogą też z pożytkiem służyć potem w zawodzie.

– To prawda. Ja ten proces nazywam tworzeniem biblioteki aktorskiej, czyli gromadzeniem w pamięci doznań i doświadczeń, takich jak poznawanie ludzi, czytanie książek. oglądanie filmów, dzieł sztuki. Wszystko to składa się na nasze domowe archiwum, do którego potem przy budowaniu roli można wejść i czerpać pełnymi garściami.” …jak dojrzałe czereśnie…

Myślę, że każdy człowiek, niezależnie od tego kim jest w życiu, powinien stworzyć sobie taką własną „bibliotekę”, zaplecze, aby mieć do czego sięgać i odnosić się, nie tylko w trudnych chwilach.

A jakie jest wasze zdanie?

Jaka jest Wasza „życiowa biblioteka?”

Co działa?

Mirabelka

Anne Hathaway- Aż ją nosi…

http://img.stopklatka.pl/wydarzenia/933000/933600/933690.jpg?96467675  „Nędznicy”: Hooper błagał Hathaway, by przestała chudnąć – Stopklatka – Nowa Gwiazda Popkultury

Anne Hathaway marzyła do 7 roku życia, by zagrać rolę Fantine w „Nędznikach” i śpiewać: „I dreamed z dream”… Realizuje swoje marzenie po 20 kilku latach, w kinowej wersji musicalu „Les Miserables”… Zainspirowała ją mama, która też była aktorką i grała rolę Fantine. Myślicie, że ma łatwiej w życiu, a przynajmniej jeśli chodzi o dostępność do narzędzi pomagających realizować swe pasje i marzenia?

Na ile jest to jej świadomy wybór, nie zdeterminowany byciem córką aktorki?

Więc łatwiej, czy trudniej?

Na ile to jej własne zasoby takie jak: talent, autentyczność i driver nią kierują, a na ile wpływ mamuśki?

####

„… – A powieść Hugo? Znałaś ją wcześniej?

– Oczywiście, to genialna książka. Uwielbiam  te dialogi, szczególnie sposób w jaki zwracają się do siebie Marius i moje filmowa córka Cosette. Odświeżyłam sobie powieść, zanim poszłam na casting i muszę przyznać, że uległam jej urokowi. Zaczęłam mówić cytatami do swojego męża. To taki piękny język miłości, żadne słowa nie są chyba w stanie dobitniej opisać tego co do niego czuję. Hugo był genialnym obserwatorem i umiał swoje obserwacje bezbłędnie przelać na papier. Żałuję, że nie mam choć cząstki jego talentu.

– Próbowałaś kiedykolwiek napisać coś swojego?

– Próbowałam

– I co?

– No cóż, skutki nie są imponujące. Piszę do szuflady, głównie poezję, prowadzę też dziennik, ale nie jestem dostatecznie zdeterminowana.

Podziwiam ludzi, którzy poświęcają godziny na siedzenie i pisanie. Podziwiam nawet tych, którzy są w stanie usiedzieć choćby pół godziny. Ja do nich nie należę. Od razu mnie nosi…”

Dzięki Ann, za wsparcie…

Zwierciadło, II/2013

Mirabelka

Najjaśniejszy moment w życiu…Wojciecha Smarzowskiego

Wojciech Smarzowski- reżyser, scenarzysta, autor filmów:  „Wesele”, „Dom zły”,  „Róża”, „Drogówka”, w trakcie kręcenia „Anioła” wg powieści Jerzego Pilcha „Pod mocnym aniołem”,  zapytany o najjaśniejszy moment w życiu, odpowiedział:

– Mam dwóch synów. To są najjaśniejsze momenty w moim życiu. Koniec. kropka.

– Gadamy o filmach, bo tylko o filmach chcesz mówić.

– Po każdym filmie chciałbym zrobić kolejny, ale jak nie zrobię, to oka sobie nie wydłubię. Poza tym mam na czarną godzinę godzinę projekt filmu piłkarskiego, który zrobię telefonem, u siebie, za stodołą. Sprzęt nie jest ważny. Leonardo da Vinci robił zdjęcia dziurawym wiadrem/?!/. Ważne co masz do powiedzenia.”

A co Ty masz do powiedzenia, teraz?

Zwierciadło 2/2013, Skazany na kino

Mirabelka

Ken Wilber- śmiertelny nieśmiertelny

„… Lekcja zadana nam obojgu była więc całkiem jasna /zmaganie się z  rakiem/: doprowadzić do równowagi między być i działać, między akceptacją siebie i determinacją w zmienianiu tego wszystkiego, co powinno być zmienione. „Być”- to znaczy: „odpuszczać sobie i pozwolić Bogu”, akceptować, ufać, wierzyć, przebaczać. „Działać” znaczy: przyjmować na siebie odpowiedzialność za to i tylko za to, co może być zmienione, a potem ciężko pracować nad zmianą. Oto cała mądrość wyrażona w prostej, głębokiej modlitwie:

Boże, obdarz mnie spokojem, bym zaakceptował

Rzeczy, których nie mogę zmienić,

Odwagą, bym zmienił rzeczy, które zmienić mogę

I mądrością, bym umiał je rozróżnić…”

Dojrzewałam do tej książki długo i ze smakiem. W końcu poczułam, że już czas i zamówiłam ją w Empiku.

Jestem głęboko poruszona treścią „Śmiertelnych nieśmiertelnych”/w podtytule: „prawdziwa opowieść o życiu, miłości, cierpieniu, umieraniu i wyzwoleniu”/ oraz  formą przekazu. Chce mi się ją smakować jak suszone daktyle niespiesznie i z rozmysłem. Mimochodem aczkolwiek z należytą uwagą. Wreszcie znalazłam siostrzane odbicie dla swoich duchowych stanów. Czuję duchową więź z Treyą. Jej przemyślenia i sposób ujęcia obszarów duchowości jest mi szczególnie bliski. Gdy czytam opis jej mistycznego doświadczenia z dzieciństwa, wzruszenie wstrząsa mną od środka. Przypominam sobie pewny wschód słońca w Zawoi, na strychu, miałam może 19 lat, była czwarta rano. Obudziłam się JUŻ PO, ze zmienioną świadomością, z poczuciem, że dotykam Absolutu i doświadczam całą sobą obecności Boga. Czułam jedność, spokój, równowagę i stan najwyższej gotowości na przyjęcie tego przeżycia.  Czułam jakbym się rozpływała, przenikała ze Wszechświatem. Teraz oddaję głos Treyi…

„… Miałam 13 lat. Siedziałam sama przed kominkiem, patrząc na ogień i nagle stałam się dymem z ognia i zaczęłam unosić się do góry, w niebo, coraz wyżej, aż stałam się jednością z całym wszechświatem/!/

– Nie identyfikowałaś się z indywidualnym ja i z ciałem?

– Kompletnie się rozpuściłam/!/, zjednoczyłam się ze wszystkim. W ogóle nie było indywidualnego ja

– Byłaś przytomna?

– Całkowicie

– Ale to było bardzo rzeczywiste, prawda?

– Całkowicie rzeczywiste. Czułam się tak, jakbym wracała do domu, jakbym wreszcie była tam, gdzie należę. Teraz umiem nazwać to wszystko-odnalazłam swoje prawdziwe Ja, Boga, albo tao itd- ale wtedy nie znałam tych terminów. Wiedziałam tylko, że jestem w domu, że jestem absolutnie bezpieczna, nawet zbawiona. To nie był sen; wszystko inne wyglądało jak sen, zwyczajny świat wyglądał jak sen; to było prawdziwe… Ten obraz z dzieciństwa-rozprzestrzeniania się i mieszania z całym wszechświatem-  jest głównym motywem mojego życia. To jedyna rzecz, która naprawdę mnie wzrusza, wyciska łzy z oczu, pragnienia podążania ścieżką duchową…”

Kończę, bo uruchamia mi się chęć dokumentowania wszystkiego, skomentowania komentarzy i przypisów, podkreślenia każdego zdania, jak przy każdej książce, która mnie wciąga i ujmuje swoją magią. Nie mogę tu przecież przepisać całej książki. Po prostu MUSICIE JĄ ZDOBYĆ I PRZECZYTAĆ. Ciekawa jestem, jak będzie wtedy u Was?

Mirabelka

„59 sekund… pomyśl chwilę, zmień więcej”- Richard Wiseman

Nie pisałam tak długo, bo czytałam.

Profesor Wiseman ma 46 lat i jest specjalistą od psychologii oszustwa, jak również praktykującym iluzjonistą i członkiem legendarnego The Magic Circle… Pisze krótko i na temat, wyłapując komizm sytuacyjny przy okazji babrania się w zakątkach ludzkich umysłów i dusz. Naprawdę dawno nie przeczytałam /od deski do deski!/ i  w takim tempie / 5 dni/ „podręcznika z obszaru jak żyć”. Zaskakujące jest, jak wiele mitów i prawidłowości psychologicznych zostaje obalonych i to w oparciu o faktyczne doświadczenia.

Szczerze polecam tę poręczną książeczkę pełną inspiracji, dobrych rad i źródeł , liczącą około 360 stron, którą czyta się  z wypiekami na twarzy, jak nie przymierzając przy Salander- dziewczynie, która igrała ze wszystkim.

Konstrukcja kojarzy mi się z zasadą thrillerów Hitchocka: najpierw trzęsienie ziemi, a potem to dopiero się zacznie!

„Chcesz zmienić coś  w swoim życiu na lepsze? Może schudnąć albo znaleźć odpowiedniego partnera, zdobyć wymarzoną pracę, a może zwyczajnie czuć się trochę bardziej szczęśliwy lub szczęśliwa? Wypróbuj ten sposób:

Zamknij oczy i wyobraź sobie nową/nowego siebie. Pomyśl jak szałowo wyglądać będziesz w obcisłych, modnych dżinsach, na randce z Angeliną Jolie lub z…, na własnym skórzanym fotelu we własnym gabinecie szefa korporacji albo sącząc drinka z palemką na karaibskiej plaży.

Dobra wiadomość jest taka, że tego typu ćwiczenia zalecają niektóre podręczniki samodoskonalenia. Zła wiadomość jest taka, że badania naukowe pokazują, iż ćwiczenia takie są w najlepszym razie nieskuteczne, w najgorszym- wręcz szkodliwe…”

Mirabelka

Wywiad z pisarką Anną Marią Matute-WO, 2.II 2013

Znalezione obrazy dla zapytania anna maria matute zdjęcia

„… Ludzie dziwią się, że w moim wieku /88lat/wciąż staję na nogi. Nie dalej jak wczoraj ktoś mi powiedział: wyglądasz jak przed wypadkiem; jesteś jak feniks! Dlaczego tak się dzieje? Bo muszę pisać. Noszę w sobie książkę, która rozpycha się łokciami, chce się wydostać. Myślisz, że to metafora, ale to prawda…”

„… – Do literatury jak pani mówi wchodzi się przez ból i łzy

– Mało jest szczęścia u Dostojewskiego, Tołstoja czy Conrada. Prawdę mówiąc szczęście niespecjalnie czegokolwiek uczy, raczej usypia. A ból cię otwiera. Jest jak reflektor, który oświetla to, co wcześniej pozostawało w cieniu. Ale nieszczęściu trzeba się przeciwstawić. Mnie życie często wystawiało na próbę. Ale poddać się i umrzeć cicho w kąciku? Nigdy! Raczej musieliby mnie zatłuc kijami, bo sama nie skapituluję. Zawsze kochałam życie i literaturę. Nie tylko pisanie, ale także czytanie. Kiedy po strasznym dniu z moim mężem otwierałam wieczorem książkę, wszystkie problemy znikały. Dlatego kiedy słyszę człowieka, który mówi, że nielubi czytać, myślę: nie wiesz, co tracisz. Nie wiesz, co tracisz…

– Pisze pani codziennie?

– Nie, bo co miałabym pisać, kiedy nie mam nic do powiedzenia? Nie zaczynam, dopóki nie mam w środku gotowej książki. Siadam do pisania, dopiero kiedy pcha się na zewnątrz. Wcześniej niczym larwa dojrzewa we mnie miesiącami. To jak długi sen…”

Mirabelka

Wywiad z Andrzejem Sewerynem- GW 26-27.01.2013

  „… Życie- to walka o ślad. Niektórzy mówią, że człowiek żyje po to, żeby kochać. Można zostawić ślad, kochając. Kiedy idę na Powązki do Jacka Kuronia, na groby Bronisława Geremka czy Leszka Kołakowskiego, cieszę się, że mogę coś do nich powiedzieć. Jest w tym jakaś ciągłość. Chodzę na ich groby, może ktoś będzie chodził na mój?

Kiedy wybierałem zawód, wydawało mi się, że będę zmieniał świat. Okazało się, że świat dał sobie radę beze mnie… Sztuka nie jest jednak bez znaczenia. Pokolenie zwycięzców z lat 80. to ludzie ukształtowani także przez kulturę. Taki właśnie wpływ może mieć sztuka. Więc chciałbym w tej sztuce zostawić jakiś ślad.”

Film „Kto Nigdy Nie Żył” › strona filmowa

 

Co mnie kręci co mnie nęci?

Od pewnego czasu świadomie postanawiam skorzystać z podpowiedzi  w kwestii powodów do codziennego życia.  Jestem ciekawa jak sobie radzą z tym inni?

Próbuję udowodnić, że z życia da się wycisnąć więcej radości i sensu dzięki twórczości.

Zbieram z dostępnej mi przestrzeni wszystkie bodźce aby chciało mi się chcieć.

Poszukuję inspiracji do dalszej drogi. W muzyce, wierszach, ludzkich twarzach, opowieściach płynących z serca, obrazach, filmach.

Jeśli chcesz, możesz mi towarzyszyć.

„Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić.

Nie idź przede mną, bo mogę nie nadążyć.

Idź po prostu obok mnie…” – Albert Camus

Mirabelka