Love Will Tear Us Appart

Zupełnie nieoczekiwanie znalazłam się na koncercie francuskiej formacji Nouvelle Vaque, podczas Festiwalu „Inne Brzmienia” pod lubelskim Zamkiem. To, że wakacje, lato, przyjaciele blisko, stanowiło mocne tło dla kontrowersyjnych wersji buntowniczych przyśpiewek młodości. Ale utworu Love Will Tear Us Appart  w tak zmysłowo-kobiecej odsłonie, ocierającej się o  bossanowę jeszcze nie słyszałam! Może ortodoksi będą zdegustowani lub wku…. ale… mnie się spodobała ta miękka, kocia wersja. Wokalistka NV nagimnastykowała się sowicie, by wydobyć z tego mrocznego hymnu jego jasną stronę. Uczciwie zapracowała na rzęsiste brawa. Choć przyznam, że po odsłuchaniu po raz drugi kawałków koncertu, w warunkach domowych, towarzyszą mi sprzeczne, ekstremalne odczucia.

And You?

Mirabelka

Tranquilizer

Znalezione obrazy dla zapytania tranquilizer zespół

fragmn. z dziennika W Uśpieniu, z dnia 24.06.2017r.
Uzupełniam braki w odsłuchach polskiej zimnej fali i alternatywie. Odkrywam intrygujący zespół z Trójmiasta: Tranquilizer. Wszystko to dzięki blogowi i audycji Melodie Mgieł Nocnych Kamila Mrozkowiaka. http://melodienocy.blogspot.com/search/label/tranquilizer Wokalistka Luna śpiewa w angielskim bezinwazyjnie, w sposób, który nie razi i nie rozprasza. Przetłumaczyłam sobie nawet w „szybkim tłumaczeniu” tekst ulubionego jak dotychczas utworu Behind the Scene.

Słońce poi mnie i wysusza usta

Nieeeeeeee!

Księżyc budzi we mnie bestię

Schodzę do mojego sekretnego miejsca

Dla nikogo

Jestem taka zmęczona

że nie mogę wydusić z siebie krzyku

Więc czego się spodziewasz?

Doskonała planeta pełna jest błędów

Gorzko – słodkich kłamstw

Zanim wejdziesz do tej jaskini

Potrzebujesz zrozumieć

Strzepnij pyłek z mego umysłu

Uczyń moje ciało wolnym i dzikim

Czas odjeść

Rozpaść się na atomy

Mirabelka

High Brian


High Brian- to dość młody austriacki kwartet, którego nie powstydziłby się Liverpool, Londyn, ani nawet Puławy! Nagrali świetną płytę, której słucha mi się tak, jakby za ścianą urządzili jam późni Beatlesi z wczesnymi  Floydami, pod patronatem Hendrixa. Do obowiązkowego wysłuchania po trzykroć!

Mirabelka

W sukurs przychodzi mi niezastąpiony… Muzyczny Zbawiciel Świata
http://muzycznyzbawicielswiata.blogspot.com/2017/04/high-brian-hi-brian-2017.html

† Gregg Allman

Gregg Allman

1947 – 2017

Wczoraj zmarł Gregg Allman, Legendarny Muzyk, założyciel The Allman Brothers Band, w którym występował na klawiszach i wokalu. Od wielu lat zmagał się z chorobą wątroby. Odszedł w zaświaty jako czwarty ze składu TABB, przeżywszy swojego brata o niemal dwa życia /Duane zabił się na motorze w 1971/. Rok później w podobnych okolicznościach zginął basista Berry Oakley a w styczniu 2017 palnął sobie w łeb bębniarz Butch Trucks. Tragiczna historia zespołu, który ma swoje stałe miejsce w mojej muzycznej świadomości, gdzieś w pobliżu Lynyrd Skynyrd, Neila Younga i Wishbone Ashhhhh… W ten wieczór pozostaje mi tylko słuchać przewspaniałego koncertu z 1970 roku w Fillmore East, na którym wszyscy byli obecni, jeszcze raz i raz jeszcze.

Mirabelka

 

Led Zeppelin… najmniej wysłuchany…

… przeze mnie utwór, to: Tangerine, czyli Mandarynka, nie wiem dlaczego, ale tak właśnie. Umieszczony na III albumie z 1970 roku, jako siódmy w kolejności. Dlaczego akurat dzisiaj wypłynęła ta przykra sprawa, doprawdy nie wiem.
A przy okazji: ukazała się nowa płyta LZ z utworami ocalałymi z odrzuconego materiału nagranego na żywo w radio BBC w 1969 i 1971 roku. Jako ciekawostka, dla zainteresowanych.
Mirabelka

Wayne Shorter

Znalezione obrazy dla zapytania wayne shorterZnalezione obrazy dla zapytania wayne shorter

Santana i Shorter razem na scenie, czegóż chcieć więcej? O Santanie się rozpisywałam wielokrotnie, natomiast Wayne Shorter był przez wiele lat moją uśpioną miłością. Doznała ona gwałtownego przebudzenia wraz z początkiem maja. Od tego czasu przesłuchałam całkiem sporo dostępnych materiałów. Wiele jeszcze przede mną, jeśli wziąć pod uwagę, że Mistrz mimo zaawansowanego wieku /83 lata/ wciąż jest aktywnym muzykiem, a do tej pory brał udział w nagraniu blisko 100 albumów!!! Wayne Shorter jest dla mnie mistrzem improwizacji i człowieczeństwa.

„Siedzę przy koncertach Milesa z najlepszym z możliwych składów. Najbardziej mnie intryguje saksofonista Wayne Shorter. Cała jego osobowość, światopogląd, bliskie mojemu, współczującemu, buddyjskiemu spojrzeniu na świat. Czytając jego wypowiedzi na temat dźwięków, muzyki, świata, czuję powinowactwo dusz. Mam często podobne, o ile nie takie same przemyślenia. Dostałam tym samym wzmocnienie i zachętę do podążania w swoim kierunku, bez lęku, który paraliżuje, a najwyżej dodaje podmuchu skrzydłom.”- fragmn. z dziennika W uśpieniu”, 14.05.2017r.

Mirabelka

jeszcze jedna wypowiedź, innego Guru:

Miles Davis: „Wayne wniósł pewien szczególny stosunek do reguł muzycznych. Jeśli nie działały, wtedy je łamał, ale z muzycznym sensem; rozumiał, że wolność w muzyce to taka znajomość reguł, która pozwala naginać je do własnej satysfakcji i smaku. Wayne zawsze był gdzieś tam, w tym swoim własnym wymiarze, na orbicie wokół swej własnej planety. Wszyscy pozostali w zespole stąpali po ziemi. W zespole Arta Blakeya nie mógł robić tego, co robił w moim; kiedy był w moim zespole, wydawał się kwitnąć jako kompozytor. To dlatego mówię, że w swych aranżacjach i kompozycjach był intelektualnym katalizatorem muzycznym w zespole”.

Dżem

Godne odnotowania jest uhonorowanie skazanego na bluesa Dżemu Złotym Fryderykiem! Co by nie powiedzieć, z niewytłumaczalnym opóźnieniem, bracia i siostry, składam hołd naszej rodzimej kapeli, która zawsze była obecna przy ważnych chwilach w moim życiu! Jak mleko, jak boczny wiatr.

Salute!

Mirabelka

historia dżemu w pigułce na of str: https://www.dzem.com.pl/historia.html

Björk again and again

Słucham drugiego z kolei solowego albumu Björk, Post, z zajechanym na wszystkie sposoby interpretacjami przez uczestniczki konkursów śpiewaczych It’s so oh quiet. Płyta w całości jest trudna do przełknięcia, gdyż trąci myszką i nuży mnie w powtórzeniach zbyt popowych rytmów. Najbardziej bliski mi jest utwór Enjoy. Swoją drogą podziwiam Björk za jej konsekwencję w wyrażaniu siebie poprzez muzykę. Nie poddaje się. Wyśpiewuje z takim zapamiętaniem i oddaniem przeróżne sekwencje, nie zrażając się wcale ubogą linią melodyczną, czy brakiem pomysłów! Mam wrażenie, że te nużące powtórzenia i zawieszenia na kilku nutach, są po to, aby wykrzesać inspirację. Nie mam pewności na ile to zamyślona improwizacja. Podsumowując: Björk jest doskonałym perpetuum mobile, takim samonapędzającym się… tworem, światem. Nadrabiam zaległości, w pełni odsłuchując po kolei to, co powołała do życia. Homogenic trąca mnie lodowatą samotnością drzemiącą w bezkresnej Islandii. Wycisza i uspokaja. Żeby było jasne: lodowata samotność- to stan jak najbardziej pozytywny i pożądany w naszym przepełnionym nadmiarem wszystkiego świecie. Do tej muzyki wrócę z pewnością w upalne, rozdygotane dni. Może właśnie tu ma źródło co jakiś czas odzywająca się we mnie potrzeba totalnego wysprzątywania przestrzeni wokół, pozbywania się rzeczy zakłócających swobodny przepływ energii. Vespertine jest ciekawą pod względem muzycznym całością, z zaskakującym brzmieniem harfy wplątanym w eksperymenty z głosem. Lecz najbardziej przemawia do mnie teraz krystaliczna Biophilia. Bjork rozwija się z płyty na płytę, co zauważam i doceniam. Nieustannie wprowadza innowacje i łączy wiele środków takich jak: najnowsze technologie, moda, film i sztuka, które uzupełniają jej muzykę. Albumy Björk zawsze składają się z kilku części, ale jej ósma płyta studyjna „Biophilia”, to  najbardziej zaskakujący projekt. To wielkie multimedialne doświadczenie, będące zarazem albumem,  jak i aplikacjami dla każdego utworu, stroną internetową, instrumentami muzycznymi przygotowanymi na specjalne zamówienie, koncertami i warsztatami edukacyjnymi. Artystka przy jego tworzeniu  współpracowała z programistami aplikacji, naukowcami, pisarzami, wynalazcami, muzykami, twórcami instrumentów. Wszystko po to, by wybrać się w podróż przez Wszechświat i jego siły fizyczne, szczególnie te, w których splatają się muzyka, natura i technologia. Dzieło /nie bójmy się tego słowa!/ z jednej strony jest zainspirowane strukturami muzycznymi i zjawiskami przyrodniczymi /np. kryształami/, a z drugiej bada zależności między nimi, począwszy od atomu, na kosmosie kończąc. Fascynujące!

Mirabelka

 

Grażdanskaja Oborona

Moja miłość do Gr. Ob. wybuchła nieoczekiwanie i nieroztropnie w pewien zwykły, zimny kwietniowy wieczór. A przecież nic nie zapowiadało takiego obrotu spraw. Zaczęło się niewinnie. Przypomniałam sobie o Oldze Arafiewej, u której natknęłam się na piosenkę autorstwa Yanki Diagilewej. Zastrzygłam uszami: kto zacz? Czym prędzej zamówiłam książkę  Konstantego Usenko Oczami radzieckiej zabawki i odleciałam… Omsk, Syberia, rosyjska awangarda, stakany portwaina obserwowane przez brudne szyby, szagi po Pitrze, kopalnia diamentów w punkowym undergroundzie, teksty tak żywe, jak rany sypane solą. Mogę i chcę być jednak tylko obserwatorem. Większość z tych ludzi jest już po drugiej stronie. Na szcęście pozostawili po sobie tak wiele, że wystarczy na niejedno życie. Czuję na sobie odpowiedzialność dania świadectwa jako ocalona. Trudno nazwać to kontynuacją, bardziej tworzeniem swojej wizji świata przy czerpaniu inspiracji z twórczości innych. To szalenie otwiera i dodaje sił w drodze.

Opowiem ci o buncie, który wypływa ze mnie tak naturalnie jak nieposkromiona syberyjska rzeka, jak słowa w idealnym języku. Opowiem o latach z wykrzykiwanym „nieeee” na tysiąc sposobów. O wolności, z którą zbratałam się dawno temu i o przymusie wyrażania siebie każdą komórką i chwilą. Ale jeszcze nie teraz.

Mirabelka

Janka Diagiliewa

Janka Diagilewa, zwana rosyjską Dżenis Dżoplin i Patti Smith z Syberii, a według mnie w zupełności wystarczy, że jest Janką.  Wszelkie porównania mają tutaj funkcję jedynie symboliczną. Wilcze zawodzenie Janki jest dowodem na to, że pochodzi z prastarego słowiańskiego rockowego rodu. Hej, Janka, jaka szkoda, że się spotykamy dopiero teraz. Co mogę powiedzieć w tej chwili,  po prostu jesteś niesamowita. Twoje wiersze przeszywają moją duszę na wskroś. Czuję Twoją rozpacz i samotność, pomimo tylu ludzi wokół i kultu, jaki Cię otaczał. Nie mogę przestać słuchać Twoich opowieści. Jaka szkoda, jaka wielka szkoda… wish you were here…

Mirabelka

† Młynarski. Wojciech. Bynajmniej.

Wojciech Młynarski zmarł 15. marca, po długiej i ciężkiej chorobie, dożywszy prawie 76 lat.
Bynajmniej…
Wojciech Młynarski pozostanie na zawsze w mej pamięci muzycznej.
Panie Wojtku. Dziękuję za wszystko, co Pan wniósł do mojego świata, a ja mogłam to przyjąć.

Z całego mojego liryczno-rockowego serca.

Mirabelka

Exquirla

Exquirla– to fuzja rocka progresywnego z flamenco. Zespół pochodzi z Madrytu, a jego skład tworzy trzon instrumentalnego bandu Toundra i pieśniarz Nino de Elche. Niespełna miesiąc temu wyszła ich debiutancka płyta Para quienes aún viven. Duży plus już za sam tytuł /Dla tych, którzy jeszcze żyją/. Zawartość należy rozpakowywać delikatnie i powoli. Jak do tej pory nie mam wielu doświadczeń z tego rodzaju twórczością. Odrębnie owszem, ale w tym zestawieniu: mocny rock z poetyką flamenco chyba pierwszy raz. Dlatego przysłuchuję się tej płycie z ciekawością, acz trochę podejrzliwie, serwując sobie dawkowanie w trzech podejściach.

P.s.

W utworze Un Hombre muzycy nawiązali dialog z Dziewczyną o Perłowych Włosach Omegi w konwencji Epitafium King Crimson.  Ja przynajmniej tak to usłyszałam.

Mirabelka

Motorpsycho

Motorpsycho z dalekiej Norwegii- to zespół, który mam ochotę poznać od jakiegoś czasu, ale zniechęca mnie nazwa /zaczerpnięta z tytułu filmu Russa Meyera z 1965/.  Skojarzenia mam ciężkie, jednoznacznie z przemocą. A tu zaskoczenie, okazujące się bardzo ważnym dla mnie odkryciem muzycznym 2017 roku! Bagatela, grupa istnieje od prawie trzech dekad… Zaczynam od przypadkowej płyty Heavy Metal Fruit i… zakochuję się od pierwszych dźwięków, a właściwie długiej ciszy przed! To muzyka niejednorodna, na wysokim poziomie, zawierająca w sobie wiele kolorów, klimatów i powiązań, zdecydowanie nieoczywista. Łączy w sobie bunt awangardy z przesłaniem rock’ n’ rolla, wysublimowane improwizacje jazzowe z rockowym sznytem, harmonijną spuściznę Bitelsów z ciągotami do ciężkiego jazgotu. Tego szukam w muzyce! Autentyczności. Serca. Profesjonalizmu. Niejednoznaczności i powiązania różnych stylów. Inspiracji, która zaciekawia i poprawia jakość mojego samopoczucia… z dziennika W Uśpieniu.

Motorpsycho nagrali około 20 longów, tak więc jest czego słuchać!

trochę faktów:

http://esensja.pl/muzyka/recenzje/tekst.html?id=18093

Mirabelka

Jak już mówiłam, moja przygoda z M zaczęła się od LP Heavy Metal Fruit z 2010r

Przesłuchałam kilka płyt tego zespołu, ale w całości nie mogę polecić żadnej z nich. Znajduję pojedyncze perełki, jak ta: „Kosmiczny Pies”, z płyty Angels and Daemons At Play, nagranej 2 dekady temu!

Rival Sons

Odkryłam amerykańskich wyjców spod znaku Rival Sons, którzy tak dużo słuchali Led Zeppelin, że stali się ich nowym wcieleniem, ale to nie zarzut. Na pierwszy plan wybija się ich umiłowanie do blues rockowej tradycji, co samo w sobie rockuje pozytywnie.  Sposób uwrażliwienia tekstu, przywołuje wspomnienia o  nieodżałowanym Jeffie Buckley’u, co jest dla mnie zbyt bolesne… Z tego powodu nie jestem w stanie słuchać ich zbyt długo… – fragm. dziennika pt. Niewidzialna

Rival Sons wystartowali w 2009 roku z Long Beach w Kalifornii i jak dotąd nagrali 5 płyt pełnometrażowych, ostatnią w 2016r pt. Hollow Bones. Wpisuję ją na listę Zaległych Ulubionych Płyt z 2016 Odkrytych w 2017.

Mirabelka