Rival Sons

Odkryłam amerykańskich wyjców spod znaku Rival Sons, którzy tak dużo słuchali Led Zeppelin, że stali się ich nowym wcieleniem, ale to nie zarzut. Na pierwszy plan wybija się ich umiłowanie do blues rockowej tradycji, co samo w sobie rockuje pozytywnie.  Sposób uwrażliwienia tekstu, przywołuje wspomnienia o  nieodżałowanym Jeffie Buckley’u, co jest dla mnie zbyt bolesne… Z tego powodu nie jestem w stanie słuchać ich zbyt długo… – fragm. dziennika pt. Niewidzialna

Rival Sons wystartowali w 2009 roku z Long Beach w Kalifornii i jak dotąd nagrali 5 płyt pełnometrażowych, ostatnią w 2016r pt. Hollow Bones. Wpisuję ją na listę Zaległych Ulubionych Płyt z 2016 Odkrytych w 2017.

Mirabelka

 

John Wetton

John Wetton– legendarny wokalista i basista angażujący się w powstanie ponad 50 płyt długogrających, odszedł od nas 31. stycznia. Dla mnie John Wetton nierozerwalnie pozostanie złączony z King Crimson i U.K.Te jego wcielenia są mi akurat najbardziej bliskie. A przecież współpracował z tyloma jeszcze, m.in. z Roxy Music, Wishbone Ash, Uriah Heep, no i rzecz jasna z Asią.  Dzisiaj słucham Rendezvous 6:02 z takim samym zdziwieniem, jak po raz pierwszy, gdy go usłyszałam na tym mrocznym albumie, /Danger Money/ chyba podczas siarczystej zimy stanu wojennego.

Starless– to z kolei osobna historia. Ten utwór wciąż na mnie działa tak, że załapuję stan bliski śmierci klinicznej. Słuchałam go niezliczoną ilość razy w przeróżnych wykonaniach. Ale dziś wybrałam wersję live z Polski, sprzed 14 lat… Emanuje z niej taka dawka majestatu i szlachetności, że poszłabym z motyką na słońce. Tylko, że księżyc już rozścielił swe magnetyczne światło.

Mirabelka

Retrospective-Polska!

Retrospective – to zespół z rozległych pól progresji, powołany do życia w Lesznie w 2005 roku, początkowo pod nazwą Hollow.
Słucham ich debiutanckiej płyty po raz drugi od wczoraj i wciąż mi się podoba, nawet bardzo. To koncept – album, w jakich specjalizowali się np. Floydzi, Steven Wilson,  Peter Gabriel czy Riverside. Echa tej muzyki pobrzmiewają zresztą jednoznacznie na płycie „Skradzione Myśli”, ale nie jest to zarzut z mojej strony, a dowód z jakiego plemienia pochodzi Retrospective. Słuchając tej płyty, wzmacniam się od środka i utwierdzam w swoich planach, marzeniach i dążeniach. Podczas tych 45 minut dokonuję spektakularnej analizy swojego życia. Błyskawicznie skanuję obszary bardziej zacienione, próbując wyciągnąć je na światło dzienne, aby dorosły. Nie, jeszcze nie teraz… Chcę podreptać jeszcze w tym samym miejscu, może pokręcić się w kółko. Potrzebuję bardziej udeptać ziemię. Ugruntować się.

To przemyślany, koncepcyjny album o dorastaniu, które nie przynależy do żadnego wieku, o marzeniach, które nic nie są warte, jeśli nie nada im się więcej konkretów, choćby daty realizacji. Zanurzam się w tę muzykę całą sobą, kąpię w niej swe nadwątlone ego i scalam popękaną tożsamość. Ta muzyka jest cudownym niewidzialnym klejem, który jednocześnie ma zdolności regeneracyjne. Oplatam się nią, aby odżywić przesuszoną duszę. Czuję jak dźwięki przepływają przez moje komórki, zasilając je życiodajną energią. To moja muzyka, paliwo wysokiej jakości, bez zanieczyszczeń i zbędnych ozdobników…- fragmn. z mojego dziennika pt. Niewidzialna.

Czekam na nową, trzecią płytę Re:Search, zapowiadaną w sieci, bo drugi krążek jakoś mnie nie porwał.

biografia poniżej:

http://www.progarchives.com/artist.asp?id=6214

Mirabelka

epka z 2007r: https://youtu.be/3TwCUdq_OQU

Fajny klip ze starej parowozowni /?/: https://youtu.be/w3EIymbflqU

 

Wolf People

zdjęcie zaczerpnięte z bloga: https://whitecrow12013.wordpress.com

Wilcy nadchodzą!

Wolf People- tak się nazywają. Grają muzykę tak żywo przypominającą mi Wishbone Ash, że aż cierpię z tego powodu. WP to kwartet z angielskiego Bedfordshire, tworzący muzykę dziwnej treści od 12 lat. Ich płyta z 2010 roku, Steeple, zebrała bardzo dobre recenzje, a mnie zachwyciła!

Mirabelka

Mondo Drag

Znalezione obrazy dla zapytania mondo drag

Mondo Drag oddają hołd tradycji, stąd mam wrażenie, że to nieznany zespół z przełomu lat 60/70-ych, wyciągnięty przy okazji remanentów, twórca jednej płyty, czy coś takiego. Ale nie, Mondo Drag to współczesny twór. Pochodzą z Iowa i tworzą razem od niespełna 10 lat, które udokumentowali 5 płytami.  Brzmią stylowo, mocno osadzeni w tamtej epoce. Dla mnie, vintage to jednak za mało. Przesłuchałam 2 płyty z dorobku MD. Najpierw Mondo Drag z 2015, potem  The Occultation of Ligh z 2016, tak różne w odbiorze.

Najpierw starszy materiał, sprzed 2 lat.

Znajduję na tej płycie ciekawe fragmenty, szczególnie instrumentalne, ale są też i słabe /mam na myśli wokal/, zbyt banalne, wręcz prostackie dźwięki wygrywane na klawiszach, np. w Schifting Sands. Mnóstwo odwołań, zapożyczeń, czasem jak dla mnie zbyt dosłownych. Już pod koniec drugiego utworu słyszę punkowski zaśpiew „No future!”,  co mnie wkurza. Nie tyka się świętości, co Wy wiecie o no future!   W Plumajiila gitara, jakby żywcem ściągnięta z Chrisa Squiera, no a Pillars Of The Skye to praca domowa z Pink Floyd, zerżnięta na kolanach na zaliczenie kolokwium. Eeeech, wszystko już było. Nawet zamykający płytę numer Snakeskin, tak obiecująco nadciągający, zwietrzał pomiędzy otwieranymi i zamykanymi Drzwiami… Ale mam dla Was radę: odsłuchajcie tę płytę TYLKO RAZ! Bo ja po pierwszym kontakcie byłam nią zachwycona! Przy kolejnych zaczęłam się czepiać…

Mniej się czepia Bizon, ale to już zupełnie inna historia:

http://muzycznyzbawicielswiata.blogspot.com/2015/03/mondo-drag-mondo-drag-2015.html

Za to, kolejna płyta, The Occultation of Light z ubiegłego roku prezentuje już inną jakość. Słychać rozwój i efekty pracy włożonej w naukę. Muzycy bardziej uwierzyli w siebie i więcej poszperali w sobie. Mniej mnie drażni wysoki timbr głosu, a zapożyczenia nie są już tak dosłowne… Trochę niepotrzebnie muśnięcie space rockiem. A może mam taki dzień? Może to kwestia gustu, co się komu podoba w danym momencie. W każdym razie w Mondo Drag drzemie dobra energia, która mnie wyrywa z uśpienia.
Mirabelka

Iamthemorning


Iamthemorning– to współgranie pierwiastka żeńskiego- Marjany na wokalu oraz męskiego- Gleba, pianistycznie.  Do składu zapraszają kwartet smyczkowy,  instrumenty dęte i gitary.  To muzyka dla mnie nieoczywista, choć wyciągnęłam ją z szuflady z napisem „prog-rock”. Iamthemorning zaczęli w 2010 roku w Sankt Petersburgu, a rozwinęli się w Londynie, gdzie przy wsparciu muzyków z Porcupine Tree i Riverside nagrali kolejne dwa albumy.

Imaad Wasif

Znalezione obrazy dla zapytania imaad wasif

Imaad Wasif– urodził się w  1975r w Vancouver, ale więcej czasu spędził w Palm Desert w Kalifornii.  Od najmłodszych lat buntował się poprzez muzykę, poczynając od zespołu Lowercase, poprzez Alaska, The Folk Implosion, Yeah  Yeah Yeah, poprzez solowe nagrania. W twórczości Wasifa jest taki rodzaj pozytywnego wariactwa i tęsknoty, które rezonują z moim wariactwem i tęsknotą. Dlatego przyjmuję ją tak łapczywie i bezkrytycznie. Przypomina mi o wykrzesaniu z siebie odwagi, potrzebnej do opuszczenia sfery komfortu dla lepszego rozwoju. Bez żalu, ale i bez zbędnego pośpiechu. Wówczas, gdy przyjdzie na to pora, zgodnie z wewnętrzną pewnością czyli intuicją.

Mirabelka

zaskakująca wersja L.A Woman The Doors:

https://youtu.be/vsccM6jmVh4

No Man’s Valley

No Man’s Valey– to pustynny powiew z Niderlandów, przesycony umiłowaniem mocno zaparzonej muzy, sięgającej samego środka rockowego serca. Dla wszystkich, którzy nie mogą zapomnieć o Doorsach,  lubili szaleć przy Iggy Popie, których wciągnął nieodwracalnie klimat zadymionej Mississipi dawno temu, ale ulegli też pokusie Queen Stone of the Age i nie boją się nowych odkryć w postaci Grusom, czy Mountain Dust! W No Man’s Valey uwodzą klawisze i gitarowe pajęczyny, właściwie wszystko jest tu kapitalnie połączone. Głęboki wokal pochodzi jakby z samego dna tej nieznanej doliny, dawkując opowieści w sobie tylko znany sposób.  Ladies and gentleman, co za debiut!!! Jedynym mankamentem jest tu czas. Płyta jest z nami tylko 33,40! Jeśli już przedsmak jest takiej jakości, to co będzie dalej? Czekam z utęsknieniem.
Mirabelka

Mountain Dust

Znalezione obrazy dla zapytania mountain dust band

Mountain Dust– to kapela z dalekiego Montrealu. Ich debiutancka płyta Nine Years z 2016 roku stała się jedną z moich ulubionych, ale dopiero w 2017, jako że odkryłam ją dopiero co! Special thanks to Bizon!  MD powstali, by  nas zagrzewać do walki z codziennymi rytuałami, powinnościami a nawet niechcianymi obowiązkami. Dawkuję sobie ten soczysty koktail, aby podreperować poziom muzycznej energii, nadwyrężony przez mrozy i trudności związane z codzienną egzystencją.

Mirabelka

 

Grusom

Grusom– who’s it? Wystartowali z Danii w 2015 roku longiem z ponurą okładką, ze starym, może bezdomnym człowiekiem, a może to bezzębna szamanka?  Zawartość wydobywająca się ze środka, nastraja jednak bardziej optymistycznie i rozwojowo, przynajmniej mnie.  Skojarzenia mam przeróżne. Początek nasuwa mi się z wykopową energią Jima Morrisona, który krzyczy zza światów: „can you feel it?”, na co z całą odpowiedzialnością szepczę: „Yes, Master”… Potem jest tylko ciekawiej.

Rzucam linkę do świetnej recenzji, napisanej przez Bizona. On napisał wszystko, czego nie zdążyłam pomyśleć, więc nie będę się silić na wyciskanie słów. Niech zabrzmi muzyka!

Mirabelka

http://muzycznyzbawicielswiata.blogspot.com/2015/07/grusom-grusom-2015.html

Crobot

Znalezione obrazy dla zapytania crobot

Crobot– to kwartet nad wyraz ułożonych dżentelmanów z Pensylwanii, od 2011 roku razem. Cóż powiedzieć, nagrali dotąd 3 longplaye, inspirowane twórczością RAtM, QotSA, czy Soundgarden. Dużo koncertują, po prostu wiodą r’n’rollowy żywot.  Grają świetnie rozgrzewającą muzę, szczególnie na minus 20, bo tyle mieliśmy w nocy, a teraz o 10-ej rano minus 14!

Mirabelka

Malia- Yellow Orchid

Znalezione obrazy dla zapytania malia piosenkarka

Malia ma 38 lat, mamę z Malawii, tatę Anglika i przyciągający ucho głos wyśpiewany na 6 albumach.
Ja zaczynam poznawanie Malii od odsłuchania płyty z 2014 roku, Convergence, stworzonej w duecie z muzykiem zespołu Yellow Borisem Blankiem. Wpisuję ją na listę swych ulubionych towarzyszek do jazdy autem.

Mirabelka

 

http://www.polskieradio.pl/9/349/Artykul/1100969,Boris-Blank-i-Malia-szarlatan-elektroniki-i-zmyslowy-glos-stworzyli-Convergence

Nick Drake

Podobny obraz

Nick Drake– to wyjątkowa osobowość naszych czasów. Wszechstronnie uzdolniony twórca.  Autor trzech płyt studyjnych. Zapatrzony w mamę, rozkminiał klawisze, a potem zgłębiał tajniki gry na klarnecie, saksofonie i gitarze.  Studiował literaturę angielską i pisał refleksyjne opowiastki. Był ponoć tak chorobliwie nieśmiały, że nagrywał tyłem do ściany,  aby nie wymieniać spojrzeń. Męczył się na koncertach, wytrzymując niewiele ponad pół godziny. Urodził się w 1948 roku w Birmie, ale wkrótce osiadł z rodzicami z powrotem na Starym Kontynencie. Był dzieckiem wszechświata, obserwującym go z Fruitt Tree. Niestety,  nie udźwigał codzienności, przedawkowując Triptizol- medykament na depresję. Dał się pożreć rakowi depresji 25 listopada 1974 roku.

Patrzmy sobie w oczy, uśmiechajmy się do siebie. Nieważne ile mamy lat. Nie bójmy się prosić o pomoc. Wokół jest tyle życzliwych nas. Ja ilekroć proszę o pomoc, tą ją dostaję.

P.s. Many thanks to Agnieszka for the inspiration to write this post!

Mirabelka

We are lost?

Znalezione obrazy dla zapytania kate tempest

Kate Tempest- to złotowłosa performerka z Londynu, skandująca poetka, o energii scenicznej zbliżonej do Janis Joplin. Pozostaje mieć nadzieję, że nie skończy równie szybko i boleśnie. 22 grudnia miała dopiero 31 urodziny… więc i tak jest w najgorszym razie 4 lata do przodu. Kate inspiruje się twórczością Becketta, Joyce’a, Blake’a, Audena. Uważa, że wszyscy pisarze korzystają w swej twórczości z tego samego materiału, więc zachowują ciągłość ze sobą, co ciekawe nawet nie czytając się nawzajem. Została uhonorowana kilkoma prestiżowymi nagrodami w dziedzinie słowa pisanego, m.in w 2013 roku im. Teda Hughesa.
Kate Tempest- to ulotność poezji ugruntowana rytmem hip-hopu. Baczna obserwatorka codzienności. Głos naszych czasów. Hej, czy naprawdę jesteśmy straceni?

Mirabelka

Europe is lost, America lost, London is lost,
Still we are clamouring victory.
All that is meaningless rules,
And we have learned nothing from history.

People are dead in their lifetimes,
Dazed in the shine of the streets.
But look how the traffic keeps moving.
The system’s too slick to stop working.
Business is good. And there’s bands every night in the pubs,
And there’s two for one drinks in the clubs.

We scrubbed up well
We washed off the work and the stress
Now all we want’s some excess
Better yet; A night to remember that we’ll soon forget.

All of the blood that was shed for these cities to grow,
All of the bodies that fell.
The roots that were dug from the ground
So these games could be played
I see it tonight in the stains on my hands.

The buildings are screaming
I cant ask for help though, nobody knows me,
Hostile and worried and lonely.
We move in our packs and these are the rites we were born to
Working and working so we can be all that we want
Then dancing the drudgery off
But even the drugs have got boring.
Well, sex is still good when you get it.

To sleep, to dream, to keep the dream in reach
To each a dream,
Don’t weep, don’t scream,
Just keep it in,
Keep sleeping in
What am I gonna do to wake up?

I feel the cost of it pushing my body
Like I push my hands into pockets
And softly I walk and I see it, it’s all we deserve
The wrongs of our past have resurfaced
Despite all we did to vanquish the traces
My very language is tainted
With all that we stole to replace it with this,
I am quiet,
Feeling the onset of riot.
But riots are tiny though,
Systems are huge,
The traffic keeps moving, proving there’s nothing to do.

It’s big business baby and its smile is hideous.
Top down violence, structural viciousness.
Your kids are doped up on medical sedatives.
But don’t worry bout that. Worry bout terrorists.

The water levels rising! The water levels rising!
The animals, the polarbears, the elephants are dying!
Stop crying. Start buying.
But what about the oil spill?
Shh. No one likes a party pooping spoil sport.

Massacres massacres massacres/new shoes
Ghettoised children murdered in broad daylight by those employed to protect them.
Live porn streamed to your pre-teens bedrooms.
Glass ceiling, no headroom. Half a generation live beneath the breadline.

Oh but it’s happy hour on the high street,
Friday night at last lads, my treat!
All went fine till that kid got glassed in the last bar,
Place went nuts, you can ask our Lou,
It was madness, the road ran red, pure claret.
And about them immigrants? I cant stand them.
Mostly, I mind my own business.
But they’re only coming over here to get rich.
It’s a sickness.
England! England!
Patriotism!

And you wonder why kids want to die for religion?

Work all your life for a pittance,
Maybe you’ll make it to manager,
Pray for a raise
Cross the beige days off on your beach babe calendar.

Anarchists desperate for something to smash
Scandalous pictures of glamorous rappers in fashionable magazines
Who’s dating who?
Politico cash in an envelope
Caught sniffing lines off a prostitutes prosthetic tits,
And it’s back to the house of lords with slapped wrists
They abduct kids and fuck the heads of dead pigs
But him in a hoodie with a couple of spliffs –
Jail him, he’s the criminal

It’s the BoredOfItAll generation
The product of product placement and manipulation,
Shoot em up, brutal, duty of care,
Come on, new shoes.
Beautiful hair.

Bullshit saccharine ballads
And selfies
And selfies

And selfies
And here’s me outside the palace of ME!

Construct a self and psyhcosis
And meanwhile the people are dead in their droves
But nobody noticed,
Well actually, some of them noticed,
You could tell by the emoji they posted.

Sleep like a gloved hand covers our eyes
The lights are so nice and bright and lets dream
But some of us are stuck like stones in a slipstream
What am I gonna do wake up?

We are lost
We are lost
We are lost
And still nothing
Will stop
Nothing pauses

We have ambitions and friends and our courtships to think of
Divorces to drink off the thought of

The money
The money
The oil

The planet is shaking and spoiled
Life is a plaything
A garment to soil
The toil the toil.
I cant see an ending at all.
Only the end.

How is this something to cherish?
When the tribesmen are dead in their deserts
To make room for alien structures,
Develop
Develop

Kill what you find if it threatens you.

No trace of love in the hunt for the bigger buck,

Here in the land where nobody gives a fuck.

Chris Bell

Znaleziony obraz

Chris Bell zmarł w dniu 27 grudnia 1978 roku w wieku 27 lat, kiedy stracił kontrolę nad sportowym autem, w drodze do domu z próby swego zespołu. Samochód uderzył w drewniany słup światła na poboczu drogi spadając na niego śmiertelnie. Pogrzeb odbył się już następnego dnia, 28 grudnia. Zanim to się stało,  Chris tworzył muzykę osobno oraz jako frontman zespołu Big Star.

Znaleziony obraz

Piszę to w rocznicę śmierci Chrisa. Tak, tak, to już 38 lat, a niektórzy tyle nawet nie przeżyją. Piszę o nim dlatego, że bliska mi jest jego wrażliwość. Za życia nie był doceniony, a i teraz mało kto o nim pamięta. Swym nienarzucającym się głosem tworzył aksamitne pejzaże i opowieści. Bez taniego blichtru i poklasku. W latach 80-ch wczuli się w jego utwory This Mortal Coil. Ich wersje do dzisiaj drążą mą muzyczną pamięć.

Mirabelka